Strona główna Porady Pomoc Oferty Artykuły Regulamin Wszystko o seksie Sklep

Login:
Haslo:
lub kod SMS:
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
i zostaw anons...

Jak otrzymać kod SMS?
Przeczytaj tutaj


Serwis jest nieczynny



Jesteś 1042533-ą osobą
na tej witrynie
od października 2000r. !


  Forum    Chat    Kontakt  
 

depresja czy brak miłości
Autor: JOWAT
Niewiem czy jest to depresja czy poprostu brakuje mi miłości,mam męża i dwoje dzieci pomimo to czuję się samotna i to strasznie nigdy wcześniej nie zwracałam uwagi na obcych mężczyzn mój mąż był dlamnie najważniejszy. Ale niestety niewiem od jakiegoś czasu ,zauważyłam iż sąsiad który mieszka naprzeciwko mojego domu stał mi się nie bardzo obojętny. Wiem iż on też ma żonę ,a mimo to cały czas o nim myślę , nie mogę na niczym się skoncentrować.Myślałam już nad pomocą psychologa niewiem co mam zrobić ,bo to uczucie jest silniejsze odemnie.


Myśliciel
2006-10-05 11:18:35
JOWAT dobrze czujesz, że to uczucie jest silniejsze od Ciebie. Uczucie czy emocja jest / są silniejsze od nas gdy na to pozwolimy. Chodzi o to aby panować w sposób naturalny nad emocjami i uczuciami. Pomysł z zasięgnieciem porady u psycholog / psychologa jest bardzo dobry. Skorzystaj z tej porady. Napewno nie warto budować wlasnego ( pozornego ) szczęścia na krzywdzie innej osoby , innych osób. JOWAT Twój ewentualny intymny związek z sąsiadem - żonatym czowiekiem nie przyniósł by Ci szczęścia, jemu też by nie przyniosł ani waszym rodzinom. Pewnie wiele rzeczy jest do naprawienia w Twoim małżeństwie. Porozmawiaj szczerze z mężem tylko raczej jemu o swoich ciągotach ku sąsiadowi nie mów. A może wybierzesz się do bardzo dobrej wróżki? Są odpowiednie czasopisma z podanymi do nich adresami. Życzę Ci jaknajszybciej osiągnięcia równowagi uczuciowo-emocjonalnej i spokoju ducha. Bądź w pełni SZCZĘŚLIWA. Już gdzieś pisałem powtórzę to i tu, i teraz. Naszym ludzkim zadaniem jest po pierwsze opanowanie energii lęku ( energii poczucia bycia osamotnioną/ osamotnionym, energii gniewu, złości, zazdrości, nieufności, zawiści itd., itp. ), po drugie przyjmowanie właściwie jednoczesne energii Miłości, przetworzenie jej na swój niepowtarzalny sposób i emanowanie Nią w otoczenie. Jesteśmy i emanacją, i formą Miłości. I na tym ogólnie rzecz ujmując polega szczęśliwe życie. Wierzę, że szczęśliwe życie jest i będzie w większym jeszcze stopniu Twoim udziałem. Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego. Do psychologa się udaj i do dobrej wróżki także się udaj. Hej! Myśliciel radzący Ci dobrze

majka
2006-10-05 18:00:48
Ja myślę Jowat,że brakuje Ci tego co każdej kobiecie (no może prawie każdej- czasem jednak zdarzają sie wyjatkowi faceci, którzy nie pozwolą zapomnieć swojej kobiecie o ich istnieniu). Nasi mężczyźni niestety zapominają jak dla kobiety ważna jest czułość, ciepło a może my kobiety z czasem patrzymy na wszystko inaczej. Ja też jestem mężatką od kilku lat i wierzę w Twoje osamotnienie. Pozdrawiam serdecznie.

Moi
2006-10-08 11:33:44
Jak wiele kobiet ma ten sam problem... Niestety,jedna z nich jest mi bliską osoba... Kobiety! W ogromnej mierze nasze samopoczucie kochania i miłości małżeńskiej zalezy od nas, skoro mężowie(uogólniając) nie potrafią sprawić, by miłość kwitła, w każdym oresie czasu, by było jak wcześniej, to pomóżmy im... Walczmy o swoje szczęście. Wykrzykujmy sobie niechęć do samotności,kiedy potrzebujemu bliskości rodzinnej... Weźmy sprawy w swoje ręce... Organizujmy częste spotkania, wiele smiechu, czas przepełniony uczuciem... KIEDY OSTATNIO MĄŻ USŁYSZAŁ OD SWOJEJ ZONY 'KOCHAM CIĘ?' Kiedy ostatnio znalazłyśmy czas dla męża na romantyczną kolację, intymny czas tylko we dwoje, czas beztroski... Niewiarygodne jak odrobina zaangazowania i chęci moze poprawić Twojego typu sytuację JOWIT;)

Nemezja
2006-10-08 11:46:49
Jeśli kobieta marzy o założeniu przedszkola w którym będzie sie opiekowała swoim mężem - dużą dzidzią, zawsze organizowała czas, układała zajęcia, podawała obiadki (+ zimne piwko), uczyła czy też dawała do zrozumienia (ale raczej uczyła, bo faceci w pewnym wieku się robią oporni na rozumienie wskazówek, podtekstów) że lubi słyszeć słowa "kocham Cię" to niech się poświęca i budzi do życia małżeństwo. Chociaż nie wiem czy walka o związek w pojedynkę ma sens...

Ambera
2006-11-01 09:28:56
Oczywiście masz rację Nemezjo. To małżeństwo, którego przykład jakże czesto daje sie zauwazyć w życiu. Jednak istnieją przecież związki, gdzie obie połówki, przec całe zycie zabiegają o siebie. Dlatego własnie, kazda ze stron powinna sie starac o podtrzymywanie tego zaru miłości... By nie spuścić go z oczu i przez przypadek nie przyczynić sie do jego zagaszenia... Pogoda jest przecież taka zmienna...

Nemezja
2006-11-05 13:25:53
jak nie pada śnieg, to deszcz :)

Ambera
2006-11-05 19:08:31
A do niedawna jeszcze tańczyły liście - dziś przysypane... :)

Wiedyn
2006-11-07 10:52:02
...a teraz błyszczą, iskrzą i wirują śnieżne i puszyste "gwiazdki" :)

Nemezja
2006-11-07 19:47:57
u mnie nie wirują :( Wszystkie chyba u Ciebie na herbatce są ;)

Ambera
2006-11-07 21:27:43
Gwiazdki, jako liście zmieniają swą postać, całując nas po nosów czubkach, mówią codzienne dzień - noc dobra niech się spełni...

Wiedyn
2006-11-25 21:40:54
...i się spełnia...jeśli tylko chcesz...bo fantazja, fantazja jest od tego, żeby bawić się, żeby bawić się...:)

Nemezja
2006-11-26 15:26:52
...żeby bawić się na całego :D

Wiedyn
2006-11-26 16:02:43
hehe, to lubię, tego chcę :-)

Ambera
2006-11-30 18:55:23
... i tego potrzebuje... ;)

tuberozaarto m
2006-12-01 12:47:20
Znam ten ból chyba większość myślących kobiet go odczuwa.Dopóki jesteś zdrowa i chętna do służby wszystko jest okey,ale kiedy leżysz na obie łopatki Twój ukochony mąż jeszcze ci dokopie .Dlatego nie czuj się winna,że interesuje cię inny mężczyzna i korzystaj bez wyrzutów sumienia z życia bo nikt nie doceni twojej uczciwości a już na pewno nie mąż.Ja osobiście po 25 latach małzeństwa doszłam do wniosku,że mój mąż równie dobrze mógłby ożenić się z krową i dobrze by zrobił miałby mniej kłopotu wystarczyłoby,żeby dał jej żreć a i w sprawach erotycznych nie musiałby się wysilać bo krowie to do szczęścia nie potrzebne.Mógłby to z nią robić nawet w trakcie przeżuwania przez nią pokarmu.Odwróciłaby co najwyżej głowę,oblizała się i dalej przeżuwała.Przykre to,ale prawdziwe.Może nie wszyscy mężczyżni są tacy,ale trafić na człowieka wśród nich to tak jak wygrać kumulację w dużym lotku.Jak już nie pije,nie pali nie ma kochanek,pracuje i zarabia tak,żeby ledwo wystarczyło do końca miesiąca to trzeba mu składać hołdy.Warto mieć przyjaciela bo często rozmowy z kimś kto przynajmniej stara się zrozumieć są jak balsam na duszę i wtedy chce się żyć ,niekoniecznie musi to być oparte na seksie zdarza się że odnajdujemy w kimś bratnią duszę.Trzeba tylko wiedzieć czy to jest ta właściwa osoba.Trzymaj się pozdrawiam.Dzięki tobie wiem ,że nie jestem jakaś inna i skrzywiona na psyche

Wiedyn
2006-12-05 11:53:57
...wię niech się spełni i niech wiruje świat tysiącem barw :)


2006-12-05 18:05:45
yes,yes,yes

Wiedyn
2006-12-06 00:00:20
...lepiej będzie 7 x TAK (7 podobno szczęśliwsza od 3) :--)

Ambera
2006-12-09 23:55:15
... niech migocze tysiącem pytań, przywianych przez wiatr, gdy siedem razy mówię Ci tak...

Wiedyn
2006-12-10 01:48:47
...po siedmiokroć z za 7 gór i 7 mórz i z 7 kontynentu dziękuję Ci 7 razy tego 7 dnia :-)

Ambera
2006-12-10 22:09:24
Cytat dla mnie na dziś ze strony głównej: "Jakie słowo wypowiesz, takie usłyszysz." (Homer (VIII w. p.n.e.)) Ja codziennie dostaję jeden taki cytat wchodzac na te witrynę i tylko ode mnie zalezy co z nim zrobię i jak go wykorzystam... Dziejszy podarowuję Tobie Wiedynie, tak więc, co powiedziałeś - ode mnie usłyszysz... 7 RAZY DZIĘKUJĘ... :)

Wiedyn
2006-12-10 23:29:13
To już wiem, że codziennie, ktoś, gdzieś, coś..., i ten ktoś to właśnie TY. Cóż mogę powiedzieć czuję się wyróżniony i zaszczycony i nie wiem co powiedzieć -(chyba się zawstydziłem i zarumieniłem, tu wyobraź sobie mam różowo-purpurowe policzki)

Ambera
2006-12-11 20:28:13
Jeśli trzeba mogę, codzinnie kimś, gdzieś, coś... Wystarczą mi moje 4 fioletowe sciany , zasłony i sok jabłkowo - miętowy... No może, jeszcze przy odpowiednim natężeniu decybeli... Czyli cała moja płytoteka;)

Wiedyn
2006-12-12 00:33:55
Z chęcią bym zamianił Twój fiołkowy pokoik na swój, a raczej połowę swego pokoju.To propozycja.

Ambera
2006-12-12 19:45:06
Propozycja ciekawa, ale bez soku i Muzyki, nigdzie się nie ruszam:)

Wiedyn
2006-12-12 20:52:08
Miałem nadzieję, że wpłyniesz do mego pokoju, pląsujac w rytm swojej ulubionej muzyki, jak świeżuteńki sok spływa z pomarańczy do dzbaneczka, miałem nadzieję, że lubisz śpiewać lubisz tańczyć lubisz zapach pomarańczy :)

Ambera
2006-12-13 10:17:52
Lubie śpiewać, kocham tańczyć. Pływać w soku pomarańczy. A jej zapach... Mmm... Coś to zmienia? - sprawia, ze unoszę się w marzeniach... :)

Wiedyn
2006-12-13 16:17:46
Wiec nie wracaj już na Ziemię, tu gdzie słabsze są promienie, i gdzie szkoda Zachodu Twego Słonka, żeby walczyć codzień o coś bez końca.

Ambera
2006-12-14 14:42:58
Chce zostać, w swym spokoju, miękkiej na przemian gorąca i chłodu przestrzeni, gdzie nic bardziej mnie nie trzyma, niz ta magia, czar, Muzyka... Obleczona ciągle w ciszę, śpiewam, tańcze, śpię, odżywam... Nic mi wiecej nie brakuje, niz trzy słowa, tajemnica... Tam gdzie magia z magią sie przenika tam mój spokój, tam, ja znikam...

Wiedyn
2006-12-15 11:30:39
Wskazałaś mi dróżkę do swego ogrodu, tam gdzie jak trafie nie zaznam już chłodu...w ogrodzie serce szybciej zabije, jak już sie do niego przebije (-->do ogrodu), gdy już się do tej krainy Twojej "przebiję" znów wszystko cudnie na nowo odżyje...:)

Ambera
2006-12-18 22:23:21
Dróżka do ogrodu jest trudna i żmudna... Trzy kolce, trzy sidła i z każdej strony straszaydła... To wszytsko zniechęca, wszytsko odstrasza, ale, kto wytrwały temu ona niestaszna...

Wiedyn
2006-12-19 12:53:44
Nie straszne mi te "bajki", bo nie w takich kłopotach Wiedynek bywał i nie z takimi stworami wygrywał :)A ja lubię drogi trudne i ukryte, przed innymi zatarte, zarosłe, rozmyte...odnalazłem ją nareszcie i wytycze własną ścieżkę. Własną dróżkę, może drogę, może nawet autostradę, bo ja wiem, że jak chcę, to dam radę :------------------------->

Ambera
2006-12-20 13:29:33
By dotrzeć do celu, po drodze gróźb wielu, zdedydowanym musisz byc na wszystko... Bez poświęcenia, strategii sił i bez wiary, na nic sa Twoje kruche zamiary... Okaż sie silnym w środku, nie zawiedz, bo nie chce stu lat kolejnych wciąż czekać i łzawić...

Wiedyn
2006-12-21 07:50:31
"...jam częścią części, która ongi była, jam częścia tej ciemności co światłość zrodziła..." Więc nie roń łez i nie uciekaj, poprostu w swym zamku cierpliwie czekaj! A ja przybędę, smoka pokonam i go zdobędę! Bo nicczym dla mnie są te groźby i strachy co wiodą do celu, i choć po drodze widziałem kości wielu, jam na nich oparł swoje nauki i zamiary, swej wiary podstawy, a wiara czyni cuda :--)

Ambera
2006-12-22 18:52:52
bez dechu, bez oczu otwartych zaczynam czekanie, co dzień je przeklinam, co dzień wielbiam, choć boli sie z nim borykanie... Boli i cieszy, na przemian, w swej istocie i tylko po to, by wzmagać serca rozpalanie...

tuberoza
2006-12-27 22:41:19
pięknie piszecie uwielbiam poezję ,gdyby każdy z ludzi miał taką piękną duszę, niestety życie nas nie rozpieszcza co dzień coś zmienia ,co dzień coś miesza...rzeczywistość niszczy marzenia i ideały.Często zaczynasz żałować,że uwierzyłeś w słowa poetów.Mimo to chcesz w nie dalej wierzyć .

Ambera
2006-12-29 16:56:38
Zycie nie niższczy marzeń, ani ideałów... To ludzie... A czesto nawet my sami, poprzez prowokację, nieszczerość. Poprzez chęci niechęci, szczere, bądz nieszczere. Nie ważne! Wazne, ze nie umiemy zadbać by nie niszczono naszych marzeń, ani ideałów, a w końcu nie potrafimy doprowadzić do ich spełniania... Poeta nie podaje swego talentu do wiary... On poprostu mówi innym językiem... I ja wierze, owszem, ale w ten język...

tuberoza
2006-12-29 20:47:23
zgadzam się z Tobą Ambero,że to ludzie niszczą nasze ideały.Poeci mówią językiem,który nie każdy rozumie.Kiedy człowiek jest młody,zachwyca go w poezji to,że jest ona odzwierciedleniem jego myśli i pragnień.Chciałby widzieć świat takim jakim widzą go poeci.Każdy odczuwa poezję na swój sposób.Nie musisz wierzyć poecie, możesz czytać i zachwycać się jego talentem.Może`żle się wyraziłam mówiąc o wierze w słowa poety.Niestety życie często wylewa nam na głowę kubły zimnej wody i wtedy poezja jest dla nas jak basam na rany. Mam doCiebie prośbę -mogłabyś polecić mi coś co według Ciebie zasługuje na uwagę.Będę Ci bardzo wdzięczna.Pozdrawiam i życzę wszystkim uczestnikom forum SZczęśliwego Nowego roku-spełnienia marzeń i 0 kłopotów.

Ambera
2006-12-31 00:31:38
Wszystko zależy, krótko mówiąć:) Zależy od człowieka i od tego, czego od od poezji oczekuje, czego w niej szuka:) Ja nie wiem, czego Ty szukasz, wiec cięzko jest mi cokolwiek polecić... Do wszystkiego doszłam sama, wszystko co kocham sama znalazłam, sama wybrałam... Pokochałam do tego stopnia, ze stalo sie to moja wielką częscia mojej intymności, az stałam sie nawet zazdrosna o tę część... Ciężko jest teraz zdradzić komuś to co tak wiele dla mnie znaczy i nad czego szukaniem spędziłam tyle czasu, tylko po to by nie daj boze usłyszeć później słowo 'fajne' :) Ogólnie rzecz biorąc, chciałam zachęcić Cie do samodzielnego szukania:) większa chyba z tego satysfakcja... Nigdy jednak nie odmawiam rozmowy i wymiany zdania na jakiś temat... oczywiście moge sie z Tobą wymienić preferencjami odnośnie poezji, moge również pomóc, ale jeśli choć troszkę podpowiesz mi co lubisz, choć wpierw jednak zachęce do samodzielnych poszukiwań:) co Ty na to? Pozdrawiam i życzę dobrej zabawy sylwestrowej! :):):)

tuberoza
2006-12-31 23:36:47
Rozumiem cię Ambero.Jesteś szczęśliwym człowiekiem,bo znalazłaś to czego szukałaś.Ja szukałam,ale nie znalazłam.Szukałam wielu rzeczy w swoim życiu,znajdywałam,ale często okazywało się,że nie to.Boisz się,żeby cię nie zraniono...Jestem raniona,przez kogoś kto miał być dla mnie całym światem ,a szukałam go bardzo długo ,dlatego wiem jak to boli.Bardzo dużo mi o sobie powiedziałaś. To co zdobyłaś jest twoim największym skarbem cieszę się,że ci się to udało i możesz powiedzieć,że to co kochasz znalazłaś sama. Nigdy nie używam słowa fajny zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy,które dla kogoś innego są świętością ,bo to bardzo rani. Obawiam się,że trudno byłoby mi z tobą rozmawiać bo czuję,że ...właśnie ,nie wiem jak to powiedzieć ...boję się.Może nie potrafię rozmawiać o sprawach ,które zainteresowałyby cię.Prawdę powiedziawszy ja dopiero teraz obudziałam się do życia, chcę szukać czegoś ,ale mam takie zaległości,że nawet nie wiem od czego zacząć.Nawet nie mam pewności czy zdążę.Moje myśli i działania są bardzo przyziemne,tak,że nawet nie zastanawiałam się co lubię.Przez wiele ,wiele lat myślałam o tym co lubią moi najbliżsi. Kiedy byłam nastolatką zachwycałam się poezją Jasnorzewskiej,lubiłam czytać Gałczyńskiego, uwielbiałam Szekspira.Teraz twoja rozmowa wierszem prowadzona z Wiedynem przypomniała mi o czymś ,czego nie można określić słowem fajny,bo to coś jest czymś wspaniałym co budzi w duszy coś uśpionego,przeróżne uczucia,wspomnienia miłość,radość,nadzieję-to do czego się tęskni,o czym marzy.Poruszyło mnie to,dlatego się odezwałam.Dziękuję ci Ambero za życzenia,ale jak widzisz Sylwestra spędzam w domu.Ponieważ rok który mija nie był dla mnie zbyt łaskawy ,upłynął pod znakiem skalpela.Mam jednak nadzieję,że 2007 będzie lepszy i pozwoli mi zaszaleć na balu.Dzisiaj uszczęśliwiła mnie dyskoteka z moją 12-letnią córką.Pozdrawiam cię serdecznie.

Ambera
2007-01-01 02:50:45
Gdybyś kiedykolwiek zechciała ze mną powymieniać sie myślami, w nowym temacie tego forum... Byłby to dla mnie ogromny zaszczyt:)

Wiedyn
2007-01-04 11:42:00
Wow, ile miłych słów, przeczytałem znów...ile pragnień do ziszczenia, ile marzeń do spełnienia...Mój świat, Ja kreuję sam, i dlatego w niego wiarę mam...mój świat jest dla wszystkich zamknięty, chyba, że sprawię, że będzie dla kogoś dostępny...nie każdy zna moje plany i zamiary i nie każdy trafia do mojego świata bramy...dlatego wiem, że mojego szczęścia stany, zależą tylko ode mnie tak jak i moje plany...ja wiem czego pragnę, ja wiem czego chcę, i wiem, że nikt nie może mnie unieszcześliwić, ani uszzczęśliwić...i nie pozwolę niszczyć jakimś ludziom swych marzeń i snów, bo nie chce ich odbudowywać znów...!

tuberoza
2007-01-06 21:15:51
Będę od dzisiaj Wiedynie powtarzać sobie Twój wiersz jako afirmacje,szczególnie to ostatnie zdanie ,,i nie pozwolę niszczyć jakimś ludziom swych marzeń i snów,bo nie chcę ich budować znów'' Dodajesz wiary i siły. To prawda co piszesz nikogo nie można winić za swoje porażki.Wiem jednak,że życie nie jest takie proste,zawsze jest ktoś kogo kochasz, są takie sytuacje w życiu,wobec ,których jesteśmy zupełnie bezradni jak mucha uwięziona w pajęczynie,która czuje,że najdrobniejszy ruch może się dla niej skończyć tragicznie i wtedy całe kreowanie swojego losu diabli biorą.To była wersja dla pesymistów.Dla optymistów mam inną. Wierzę ci poeto Wiedynie.Zupełnie jakbyś znał moje noworoczne postanowienia.Postaram się je zrealizować.

Wiedyn
2007-01-07 14:27:29
...zły czas, gdy się czujesz jak mucha w pajęczynie też kiedyś minie...wczoraj TY, dzisiaj Ja, każdy takie stany ma...:(...Diabły nie biorą diabli naszych planów i zamiarów, oni tylko nam utrudniają drogę do celu mój "przyjacielu"...bo tak było jest i będzie, że co cieszy jednego - smuci drugiego...

Nemezja
2007-01-07 14:34:58
Utrudniają czy może zjawiają się na naszą prośbę? Albo Pana Najwyższego, który widzi, że zatracamy się w rutynie i gubimy gdzieś to, co cieszy...

Wiedyn
2007-01-07 14:45:30
Powiedziałbym raczej, że z przekory losu, o ile ktoś w niego wierzy...wydaje mi się, że rutyna nie musi nas ścigać, nie musimy się w niej zatracać, o ile sami stanowimy o sobie!

Nemezja
2007-01-07 15:00:22
najwyraźniej większość ludzi jest tak przywiązana do schematów, ról społecznych etc., że mimo wszystko chcąc nie chcąc - zatraca się

Wiedyn
2007-01-07 15:16:29
możliwe, ale ja wolę mówić o mniejszościach, o indywidualnych przypadkach, o szczegółach, dla mnie szczegóły są najważniejsze, były i bedą !

tuberoza
2007-01-07 19:22:40
Nemezjo,więcej w twojej wypowiedzi teorii niż praktyki.Nie jesteś sama wśród ludzi.Zawsze otaczają nas bliskie osoby, wiele bliskich osób...Najwyrażniej większość ludzi jest przywiązana do schematów,ról społecznych,ale to nie znaczy że są oni gorszym gatunkiem ludzi. Nie uważam,żeby kobieta ,która w tej chwili prasowała mężowi koszulę ,myślała o tym co ugotować na obiad i jak uspokoić marudzące dziecko była w czymkolwiek gorsza od tej, która robi ZAWSZE TYLKO TO NA CO MA OCHOTĘ i jest panią swojego losu .W takich sprawach bardzo trudno się wypowiadać,bo tak jak mówi Wiedyn najważniejsze są szczegóły, indywiduale przypadki.

tuberoza
2007-01-07 20:13:03
Dzięki Ci Wiedynie za kolejny wiersz.Zapiszę je sobie i będę się nimi wspomagać w życiu,jeśli na to pozwolisz. Mają w sobie wiele życiowej mądrości, tak jak ich autor.Pozdrawiam:)

majka
2007-01-07 22:01:28
Każdy ma prawo wyboru , każdy decyduje o tym co chce robić. Jeśli kobieta z własnego i świadomego wyboru prasuje mężowi koszule, zajmuje sie dziecmi , gotuje obiady i to co robi jest dla niej przyjemnościa to naprawde bardzo ją podziwiam i szanuję. Każdy ma prawo decydować o sobie a nie nam jest oceniać czy to jest dla niego rutyna , czy codzienna rola czy schemat.

Aiwazz
2007-01-09 22:04:09
Nemezja, studiujesz psychologie ? :>

Nemezja
2007-01-10 13:17:26
Pudło! Skąd Ci to na myśl przyszło?? P.S. Fajnie, że wróciłeś :)

Aiwazz
2007-01-10 20:31:30
Tak wlasnie zajrzalem zobaczyc czy jeszcze tu jestes :D Co slychac ?

Nemezja
2007-01-15 21:07:17
Czasem się pojawiam, wtrącę kilka swoich dziwnych słów :) i znikam do rzeczywistości. To forum jest wyjątkowe na swój sposób i sprawia, że chętnie tu wracam :) Prywatnie u mnie też dobrze - studiuję (drugi roczek już), żyję, oddycham... funkcjonuję... pełna planów, marzeń, pragnień... :) A Tobie jak się życie układa?

Estera
2007-01-17 12:52:06
Jestem pierwszy raz na Waszym forum...znalazłam go przypadkowo, bo ku pokrzepieniu szukam ucieczki i pomocy raczej w necie..bo chodż mam ludzi wokół, czuję się samotna...życie mi się przewraca a ja nie potrafię sobie poradzić...wszyscy wokół mnie ignorują szydzą i niezwracają uwagi...jestem osobą zamkniętą bo zraziłam się do ludzi i zawsze radziłam sobie sama, aż wszystko pękło..kiedy słyszałam o ludziach z podobnymi problemami, myślałam jak dobrze że ja ich nie mam...jednak życie poszło swoją drogą...jestem uwikłana w sieci i jakoś wszystko traci sens...

tuberoza
2007-01-17 17:52:15
Estero,czasem człowiek pisze pod wpływem chwili i emocji ,które jej towarzyszą.Gorzej jest ,kiedy taki zły czas trwa bardzo długo.Na forum można spotkać fantastycznych ludzi.ROzmowy z nimi dają dużo satysfakcji i sprawiają,że poprawia się samopoczucie, nawet wtedy,kiedy odbiega się daleko od tematu forum..Nie wiem na czym to polega ,ale takie rozmowy poprostu leczą smutek i odganiają złe myśli.Wypowiadają się tutaj nawet pesymiści i nikt z nich nie szydzi.Możesz założyć swoje własne forum na dowolmy temat.Zapomnisz wtedy o swoich zmartwieniach ,a może ktoś da Ci jakąś dobrą radę.Nie łam się.Dlaczego jesteś samotna?Pomimo,że zraziłaś się do ludzi, jednak chcesz nawiązać kontakt.To znaczy,że nie zraziłaś się tak do końca,całkowicie.To dobrze.Zawsze lepiej rozmawia się z obcymi osobami niż z bliskimi , nie uogólniając oczywiście.Trudno mówić o swoich problemach,bo mało kto chce otym słuchać.Tutaj, anonimowo, możesz trochę ponarzekać,ale tylko trochę ,bo inaczej utoniesz w oceanie swojej rozpaczy i stracisz całą całą przyjemność z przebywania na na forach.Trzymaj się kobieto.Wejdż na forum pesymisty;pisze piękne wiersze.

Estera
2007-01-18 08:30:18
Droga Tuberozo, bardzo ci dziękuję za wsparcie..masz rację że ludzie obcy pomogą lepiej i bardziej zrozumieją. Pisząc do Was niewiedziełam że ktoś może zainteresować się moimi smutkami, a jednak...powracając do mojego tematu, jestem jakby uwikłana w życiowe niepowodzenia o ile można to tak nazwać..od nastu lat jestem mężatką i mam dwoje dzieci..jednak ku mojemu rozgoryczeniu niepowodzenia w małżeństwie nie zakończyły się jak myślałam wcześniej..można by było powiedzieć, że nie jest żle..rodzina mojego męża a nawet i moja zawsze mnie niezauważali i wszystko odbywało się poza mną..nie prowadziłam życia towarzyskiego bo mąż uważał że nie nadaje się na towarzystwo bo by l zamknięty w sobie, narzekał na wszystko i wszystko było nie tak..całe otoczenie skupiało się tylko na nim bo ciągle narzekał żalił się a ja nie miałam nigdy w nim oparcia, bo jak to mówią ty i tak sobie poradzisz...poszłam na studia bo chciałam zmienić swoje życie i zrealizować marzenia..pracowałam w dwóch pracach, aby zarobić na studia, zajmowałam się domem i dziećmi..jednak wszyscy zarzucali że jestem nienormalna bo w takim czasie uczę się i mam swój świat..relacje między rodziną i znajomymi zniknęły bo widzieli we mnie jakiegoś dziwaka..unikałam wszystkich...potrzebowałam pomocy i jak to bywa w życiu znalazłam ją w koledze który fantastycznie mi pomagał w wielu sytuacjach, po pewnym czasie przyjażń narodziła się w miłość..jest człowiekiem absolutnie mi oddanym zachochanym poświęca dla mnie życie, co gorsze, zostawił żonę z którą od nastu lat żyli w "małżeństwie na papierze"...mój mąż widząc że ja idę w inną stronę zaczął zwracać większą uwagę na siebie wszystkich wokół..narzekał, żalił się opowiadał wszystko co między nami się dzieje..wszyscy dowiedzieli się o moim romansie i jestem totalnie deptana..tym bardziej że mąż znalazł się w szpitalu depresyjnym, bo również między innymi ma problemy z osobowością i moje zmiany również spowodowały to zachwianie..wszyscy mnie przekreślili..jestem na etapie zawieszenia, nie wiem co mam robić, do męża chyba nic nie czuję, dzieci odgrywają tu wielką rolę a z drugiej strony osoba która postawiła całe swoje życie plany dążenia - na mnie...kończę studia i tymbardziej jest mi ciężko bo wciągu dnia praca, dom dzieci a w nocy nauka, a to wszystko w otoczeniu nieżyczliwych i drwiących wokół ludzi...niewiem czy to aż tak ważne problemy ale chciała bym znać Wasze zdanie..nerwy i bezradność zawisiły mnie w powietrzu...

tuberoza
2007-01-22 17:16:24
Przeczytałam uważnie Twój list.Jesteś naprawdę w sytuacji nie do pozazdroszczenia,ale z tego co piszesz wynika,że jesteś bardzo silną osobą,jeżeli w tak trudnej sytuacji dawałaś sobie radę.Takie życie na dłuższą metę wyczerpuje.Wiem to z doświadczenia.Ja nie jestem tak silna,ale moja mama była.Przypłaciła to ciężkimi chorobami.Dożyła jednak pięknego wieku,bo 78 lat.Udzielała mi wielu mądrych rad.Dzisiaj z perspektywy czasu wiem,że miała zawsze rację.Nie słuchałam jej,postępowałam tak,jakbym nie chciała popełniać jej błędów.Popełniniałam jednak inne.Każde życie jest inne.Wierzę w coś takiego jak przeznaczenie.Dużo mogłabym o tym pisać ,popierając przykładami.Czasem myślę,że przeznaczenie można zmienić i tak jak uważa Nemezja,kreować swoje życie,ale to wcale nie jest takie proste.Doskonale dajesz sobie radę Estero i wydaje mi się, że byłabyś zdolna zmienić swoje życie ,masz je tylko jedno i musisz o nie zadbać.Masz kogoś kto Cię pokochał i poświęcił dla Ciebie wszystko.Najgorsze jest podjęcie decyzji.Sama wiesz,że nikt się Tobą nie interesuje i na niczyją pomoc nie możesz liczyć ,więc czy będziesz miała tych wrogich ludzi przy sobie, czy nie to już zależy od Ciebie.Lepiej chyba uwolnić się od nich[przecież nic dobrego z tego nie wynika] niż tkwić w toksycznym otoczeniu,które systematycznie Cię niszczy.Trudno podjąć taką decyzję tym bardziej,kiedy są dzieci.Musisz wiedzieć czy one dobrze się czują ,kiedy Ty jesteś w tak złej kondycji psychicznej.Jeżeli Twój przyjaciel sprawdził się ,wiesz,że możesz na nim polegać ,nie wahaj się ,przecież jak sama widzisz jesteś potępiona.Zastanów się, czy jeżeli pozostaniesz w starym związku ci ludzie staną się życzliwsi i pomocni,jeśli nie, to nic nie tracisz, a im wcześniej się zdecydujesz[dopóki jesteś młoda i w miarę silna]tym lepiej.Nie znam Twojej zależności od nieprzychylnych Ci osób,bo zależności często nie pozwalają na swobodne wybory,ale z tego co napisałaś, jesteś w stanie dać sobie radę ,sama przecież borykasz się z trudnościami a wsparcie masz w przyjacielu.Nie chcę Cię do niczego namawiać,takie było moje zdanie,decyzję musisz podjąć sama ,a nie jest ona łatwa... Przemyśl sobie jeszcze raz swoją sytuację,weż pod uwagę co będzie najlepsze dla Ciebie i Twoich dzieci a ludzmi się nie przejmuj.Najlepiej byłoby zmienić miejsce zamieszkania,ale wiem,że to nie jest takie łatwe,zbyt dużo rzeczy człowieka wiąże. Musisz znać swoją wartość.Jest ktoś, kto Cię kocha,widocznie na to zasługujesz.To co się niepodoba jednemu, drugi uważa za wartościowe.Odpowiedz sobie sama.Trzymaj się Estero.Pozdrawiam:):*

LoLa
2007-01-22 21:59:05
Moim zdaniem to jest trochę chore ale co zrobić takie życie nara

Estera
2007-01-23 08:38:49
Hm...twierdzisz Lolu, że to chore, być może masz rację, bo ja też tak uważałam..jednak nazwanie rzeczy po imieniu - "chore" nie załatwia wszystkiego..bo jeżeli nie jest sie w danej sytuacji można wiele domyśleń i przypuszczeń snuć..tymbardziej z jakiego punktu widzenia i w jakiej sytuacji się jest...Dziękuję Ci droga Tuberozo, bo chodż i tak muszę podjąć swoje decyzje sama, wiesz, że dobrze jest się komuś .."wypisać"..Z dnia na dzień w głowie tysiące myśli, nowe szokujące nieprawdziwe sytuacje od nieżyczliwych mi wokół ludzi, którzy wygląda na to, że od początku ślubu drążyli mi dziurę w życiu i byłam na totalnej zwałce przez tyle lat, a im dalej tym większe upszedzenie do mnie...i chodż mam żal do męża bo przyczynił sie do takiej chorej sytuacji i do tego, że właśnie znalazłam drugiego człowieka, jednak nie chciała bym zostawić go, bo wygląda na to że ma problemy ze sobą i słabą osobowość, tylko, że jak chciałam mu pomóc, szukał pocieszenia w szwagierce(żadne romanse tu nie miały miejsca), ja kiedy chciałam się wyżalić niesłuchał mnie.Świat jest dziwny, ja niepotrafię podjąć decyzji, nie chcę go zostawić, a jednocvześnie kocham człowieka który niewyobrażalinie (nie wyolbrzymiam)postawił wszystko na mnie z takim skrupulatnym poświęceniem i zadziwia mnie coraz bardziej każdego dnia...kiedy próbowałam się bronić to bardziej zdawałam sobie sprawę "jak aż tak jest możliwe aby można tak kochać i totalnie świata niewidzeć poza jak twierdzi tą jedyną połówką"..Otworzyłm oczy na świat, na pewne rzrczy, patrze z innego punktu widzenia, wszystko stało się inne bo tak piękne, czego to tej pory niewidziałam..Tak to prawda, decyzja jest szalenie trudna, bo jak widać jestem kontrolowana, śledzona, obmawiana nawet za coś niesłusznie,totalna ignorancja i mieszanie z błotem z wielką satysfakcją..Czy jestem silna Tuberozo?...gdyby tak było. potrafiła bym wybronić się z tego, a niepotrafię, bo się boję bo jestem zastraszona, bo co na to mąż i dzieci..Płaczę nocami, kiedy nikt nie widzi..dzieci śą cudowne i są największym moim szczęściem..wszyscy myśla że jestem znieczulica i nie reaguję, a tym czasem mam potworne problemy ze zdrowiem bo nikomu nie mówię a swoje wiem..jednak boję się dnia kiedy w którymś momencie gdzieś "pęknie"..Właściwie jak bym nie zrobiła będzie żle..bo jest już na wszystko za póżno..bo mój dobry duch mimo, że jest mężsczyzną niewiem jak sobie poradzi, gdy zdecyduję zostać przy mężu, jednocześnie, tak bardzo bym chciała z nim być, bo nic do szczęścia by mi niebylo przy nim potrzebne..mój mąż też jest słaby i miała bym wyrzuty sumienia że nie pomogłam mu i nieratowałam związku naszego.."chociaż wiele razy próbowałam"..zaczęłam się za wszystko obwiniać...czuję jak życie mi się zakleszcza i nie można odddychać...wim że inni mają większe problemy, ale każdy na miarę swojego życia ma tak samo ważne...może wiele osób na moim przykładzie będzie miało przestrogę na życie...warto się zastanowić zapewniam bo póżniej może być za póżno..pozdrawiam wszystkich i dziękuję za odpowiedzi..

tuberoza
2007-01-23 16:30:52
Estero.Nie jesteś wcale słaba.Chyba,że to co piszesz nie jest prawdą.Czy ktoś słaby potrafiłby pracować, jednocześnie studiując, prowadząc dom i opiekując się dziećmi ,w dodatku w otoczeniu wrogo nastawionych ludzi, którzy zamiast pomagać utrudniają życie.Przez silny stres masz wrażenie,że jesteś słaba i niezdolna do działania.Wiem ,jak stres potrafi paraliżować.Znam też uczucie zagrożenia,ale wiem też,że można z nim walczyć.Teraz w aptekach jest masa ziołowych środków uspakajających,które nie działają nasennie i nie osłabiają.Spróbuj najpierw się uspokoić.Nie jest to łatwe,ale spróbuj.Dopiero wtedy zastanów się co robić.Masz dużo możliwości ,tylko boisz się z nich skorzystać.Jeżeli możesz sama utrzymać siebie i dzieci,kończysz studia pomimo wszelkich przeciwności i masz obok siebie kochającego i oddanego człowieka to już jest szczęście.Nie możesz obwiniać się za to co się dzieje,dlaczego tylko Ty czujesz się winna,dlaczego inni uważają,żeTy jesteś najgorsza ,czy oni są wobec Ciebie w porządku?Pamiętaj,nigdy nie jest na nic za póżno i nikt nie jest od Ciebie lepszy.Podziwiam kobiety,które są zdolne uczyć się i pracować mając jeszcze pod opieką dzieci.Same ciężką pracą do wszystkiego dochodzą.Bardzo chciałabym Ci pomóc, dlatego jeszcze raz radzę Ci żebyś nie rezygnowała ze swojego szczęścia nie jesteś chyba aż tak stara,żeby mówić,że na wszystko jest już za póżno.Myślę,że największą przeszkodą jest tu Twoja psychika,coś podobnego do kompleksu bitej żony.Dopóki się z niego nie wyzwolisz nie ruszysz z miejca. Może to wydać się niektórym chore,ale gdybyś podała mi datę swojego urodzenia,datę urodzenia Twojego męża i Twojego przyjaciela[jeśli oczywiście chcesz i nie boisz się odrobiny numerologii]mogę Ci coś powiedzieć o Twoich możliwościach i o tym co Ci utrudnia ruchy.Szkoda,że nie można zaocznie postawić kart Tarota, bo one też wiele mówią.Można spróbować tylko w taki sposób:podasz mi 4 liczby jakie przyjdą Ci do głowy [od 1-21]a potem 7 kart na zrozumienie problemu,7 na dołek życiowy i 8 na zwierciadło.Wydaje mi się ,że jeżeli podasz liczby to będzie tak jakbyś wyciągała karty z talii.Nie bój się nie jestem zawodową wróżką,ale jeśli się boisz to nie musisz mi nic podawać. np.3,12,7,17 -pierwsza wróżba 2,14,6,18,3,21,9 -druga zrozumienie problemu następnie kolejna siódemka -na dołek życiowy. Osemka liczb -na zwierciadło.Liczby mogą się powtarzać.Pozdrawiam Cię serdecznie:)

Estera
2007-01-24 12:00:08
Witaj Tuberozo, dziękuję za odpowiedż.Podaje liczby;daty urodzin - moje, męża, przyjaciela, cztery liczby, zrozumienie problemu, dołek, zwierciadło: 21.10.72 27.09.67 08.05.61 5,14,4,8 2,14,8,13,4,21,5 4,8,6,14,21 ,15,5 14,8,5,15,21,3,9,12

Estera
2007-01-24 12:01:24
Napisały się ciągiem, czytaj odpowiednio kolejno, dziękuję i pozdrawiam

tuberoza
2007-01-24 20:48:48
Postaram się odpowiedzieć jak najszybciej Estero.Nie jestem pewna co z tego wyjdzie, bo jednak kiedy wyciąga się karty nie myślimy o ich numerach,ale może w tym wypadku Twoja podświadomość podpowiedziała Ci to co powinna. Nie szkodzi,że liczby się powtarzają ,to też o czymś świadczy i potwierdza to co piszesz ,jesteś zbyt spokojna,nie chciałabyś nikogo skrzywdzić ,dlatego tak trudno Ci zrobić coś ze swoim życiem.Przywiązałaś się do tego co znasz, chociaż to wcale nie jest dla Ciebie dobre.Musisz długo zastanawiać się zanim coś zrobisz,podejmiesz jakąś decyzję.Myślisz ,myślisz,myślisz i wiele okazji w różnych dziedzinach życia przechodzi Ci koło nosa,może dlatego sprawiasz na innych wrażenie... sama wiesz jakie.Liczba,która powtarza się tak często to 14-w Tarocie oznacza umiarkowanie na to właśnie cierpisz-chociaż to nie jest zła cecha charakteru ,w wielu wypadkach nawet zaleta.Nie będę pisać na szybko,muszę to dokładnie przeanalizować To co napisałam, to ,to co widać na pierwszy rzut oka. Wkrótce napiszę.Pozdrawiam Cię równie serdecznie:)

tuberoza
2007-01-25 20:35:16
Estero, trudno mi będzie napisać wszystko od razu.Muszę chyba podzielić to na odcinki.Trudne dlatego,że sytuacja dotyczy 3 osób.Pierwszy odcinek będzie dotyczył Ciebie i Twojego męża.Z Twojej daty urodzenia i znaku zodiaku wynika,że nie pomyliłam się pisząc,że jesteś silna.W Twojej dacie urodzenia są dwie 1 i trójka. Aż dwie jedynki,które właśnie mówią o silnej osobowości,potrzebie wolności,niezależności masz ambicję,potrafisz stawiać sobie cele i realizować je.Również 3 mówi o niezależnościi, aktywności,jednocześnie daje Ci romantyczność, wrażliwość, dużo wdzięku i kobiecego uroku.Masz wewnętrzną intuicję,jeżeli jej do tej pory nie słuchałaś ,zatrzymuj się częściej w swoim życiu i słuchaj jej podszeptów.Ta 3 łagodzi wpływ jedynek,które są energią męską,trudną dla kobiet.Są to tzw.silne kobiety.Pierwsze ich związki przyciągają do nich słabych wewnętrznie partnerów co prowadzi w rezultacie do rozczarowania .Jako dojrzałe kobiety układają udane związki z dojrzałymi mężczyznami,którzy nie muszą się dowartościowywać uległością kobiety. Teraz powiem Ci coś o Twoim mężu.Trudno mi pisać wszystko po kolei, bo tego jest cała masa...W dacie urodzenie Twojego męża są dwie dziewiątki i jedna piątka.9-tki dają rozwiniętą sferę duchową i wrażliwą psychikę.Zarówno kobiety jak i mężczyżni mają bardzo rozwiniętą potrzebę wolności i niezależności co sprawia,że idą przez życie samotnie.Jeśli nawet zawierają związki,to czują się w nich nie rozumiani,zmieniają partnera,szukają nadal,by po kolejnych próbach zacząć myśleć,że są chyba jacyś inni. Liczbą,która pojawia się w dacie urodzenia Twojego męża jest 5.Odwaga,indywidualizm,ciekawość świata,oryginalność i niezależność.Przeznaczeniem 5-tek jest znalezienie swojej drogi wśród licznych uzdolnień,jakimi dysponują,rozwijanie się w tym kierunku.W innym przypadku czeka je rozdrabnianie swojego życia na drobne,niezadowolenie i zgorzknienie.Możliwe,że Twój mąż nie rozwinął się w kierunku swoich uzdolnień,nie potrafił ich odkryć.Dlaczego? do tego potrzebny byłby dokładny portret numerologiczny. ,Nie osiągnął tego co chciał ,dlatego jest taki jak go opisujesz. To była krótka charakterystyka w/g daty urodzenia,ale to jeszcze nie wszystko.Jest jeszcze parę ważnych cyfr.Jedną z nich jest liczba karmiczna.Twoją liczbą karmiczną jest 5[pisałam o niej wcześniej,występuje w dacie ur.Twojego męża -co ciekawe oboje macie taką samą liczbę karmiczną i taki sam znak zodiaku.Wydawać by się mogło,że powinniście do siebie pasować,Niestety urodziliście się w innych dekadach znaku Wagi co już powoduje niezgodność,Mąż znajduje się pod wpływem wenus i księżyca co może powodować nadwrażliwosć i kłopoty z osobowością .Nie możesz więc winić siebie za coś co i tak wpisane jest przez gwiazdy, w charakter Twojego męża.Poza tym te dwie poważne i smutne 9-tki sprawiają,że jest on człowiekiem zbyt poważnym co sprawia,że taka jak ty ambitna i silna kobieta jest przy nim nieszczęśliwa ,chociaż właściwie innych powodów do niezadowolenia nie ma, poza tymi,że jest zamknięty w sobie,nudny i smutny.Nie ma tu niczyjej winy,zresztą wina nigdy nie leży po jednej stronie.Ty masz swoje cele i chcesz je zrealizować,,bo taką masz naturę[co widać w analizie]i wcale nie jesteś jakąś ofiarą losu,nie chcesz się tylko zgodzić na bycie wyłącznie żoną zależną od męża i prowadzić spokojnego nudnego życia a to się jemu bardzo nie podoba może czuje się zagrożony ,a może uważa,że dom i rodzina będą zaniedbane. rodzina ma widocznie podobne poglądy stąd ta nagonka.Wiadomo -kobieta jest do pewnych rzeczy stworzona i powinnaś się z tym pogodzić,jeżeli chce mieć spokój w życiu rodzinnym.Tak bywa ,że ludzie nie są żli,jednak a nie potrafią się dogadać, ani zrozumieć.Nie mogą ,bo takie jest przeznaczenie.Sama wiesz,że Twój mąż nie zasługuje na to,żebyś go opuściła i w ten sposób męczycie się ze sobą.On i Ty. Nie tylko Ty.Nie tylko On. Wasza Liczba partnerska to 9-czyli czeka Was samotność w związku i tak już pozostanie,bo takie zwiąki niesie Wasza karma,z tym,że samotność Twojego męża będzie większa ,przynajmniej w tym roku,bo 9 jest również jego liczbą roku 2007.Potem weżmie się w garść,może coś zrozumie,możliwe,że pójdzie wam nawet na rękę, albo zgodzi się na rozstanie może definitywne ,a może tylko chwilowe.Ten rok nie przyniesie Ci jeszcze rozwiązania problemu i nie spiesz się z tym bo nic nie zwojujesz,umacniaj swoją pozycję,stabilizację materialną i niezależność [Mówi o tym liczba 4,która będzie z Tobą przez cały rok 2007].Ten rok będzie dla Ciebie i dla męża próbą sił.Walka w której każde z was będzie stosowało inną strategię.On będzię próbował wzbudzić w Tobie Litość i poczucie winy tak,żebyś spokorniała, a Ty pozostaniesz z nim aż do 2009 roku ,wtedy będzie korzysny moment i czas na dokonanie wyboru.W pełni sił znajdziesz się dopiero w 2011.Gdybyś chciała jeszcze coś wiedzieć,albo uznała,że napisałam masę bredni to daj znak ,nie obrażę się.Muszę już kończyć.Ciąg dalszy dotyczący Ciebie i Twojego przyjaciela -nastąpi może jutro.Kartami zajmę się trochę póżniej:):)

Estera
2007-01-26 08:36:26
Witam Cię droga Tuberozo, dziękuję za te informacje..są dla mnie ważne, chociaż jestem osobą która chciala by już i szybko, z Twoich słów wynika, iż muszę odczekać odpowiednio długo na ułożenie czegoś..to takie zawieszenie..z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy...niemniej jednak chciała bym Ci napisać o wielu rzeczach bardzo istotnych, ale wolała bym nie na forum, ..może zechciałabyś napisać mi swój adres email..od dawna bardzo interesowały mnie magiczne tajniki kart i liczb, tylko, że nieznam się a na takie doświadczenia jestem otwarta..bardzo Ci dziękuję i pozdrawiam serdecznie, ...

tuberoza
2007-01-26 17:25:23
Droga Estero.Cieszę się,że mogłam Ci w jakiś sposób pomóc.Nie mogę Ci zagwarantować,że to co napisałam sprawdzi się w 100 procentach zbyt małe mam doświadczenie w tych sprawach.Często stawiałam karty córce i zawsze jej się sprawdzało.Opracowywałam też dużo portretów numerologicznych znajomych,męża swoich dzieci i byłam zaskoczona ,ile w tym jest prawdy.Dzisiaj napiszę o Twoim przyjacielu.Właśnie to ,co odkryłam bardzo mnie zaskoczyło ,bo nie zdarzyło mi się jeszcze ,żeby dwie osoby o różnych znakach zodiaku i tak znacznej różnicy wieku tak do siebie pasowały ,jak dwie połówki jabłka. Tak Tobie jak i jemu wychodzą identyczne wibracje liczb.Będziecie zgodni w działaniach przez całe życie. Już teraz rozumiecie się bez słów .Nie musisz martwić się,jak Twój przyjaciel zniesie taką sytuację jaka jest teraz. Wibracje jego daty urodzenia wskazują na to,że jest człowiekiem bardzo silnym(aż dwa razy powtarza się u niego liczba 8)problemy są dla niego wyzwaniem i motywacją do działania.Ma także podobnie jak Ty 5 o której pisałam poprzednio .Jest nawet silniejszy od Ciebie.8 daje mężczyżnie namiętność seksualną,głęboką wrażliwość,czułość,których to cech nie boi się okazywać.Jeżeli do tego dodać to,że jest spod znaku Byka, to nie dziwię się,że tak bardzo go pokochałaś.Mężczyżni spod tego znaku mają w sobie coś ,jakiś nieuchwytny magnetyzm,niezwykły urok.Są pod wpływem planety Wenus.Jakby tego było mało jego liczbą karmiczną jest 3-liczba ,która daje naturę twórczą,wrażliwą,dużo wdzięku i uroku.Podsumowując :w waszych datach urodzenie występują wspólne dlą obojga liczby .W Twojej dacie urodzenia występuje 3,która jest jego liczbą karmiczną,natomiast w jego dacie ur. jest 5,która jest Twoją liczbą karmiczną ,chyba stąd bierze się takie porozumienie między wami. Mam nadzieję,że nie pogubiłaś się w tym wszystkim.Jest to trochę zagmatwane. Waszą liczbą partnerską jest 8-silna wibracja,która oznacza ,że jesteście razem zdolni do pokonania największych przeciwności losu.Osobno nie, razem tak, chociaż każde z was jest silne.Również liczba roku jest dla Was taka sama.Umocnienie pozycji,zastój-wskazuje na to 4,ale co dziwne po podsumowaniu liczby. karmicznej i lczby roku 2007 wychodzi Tobie samotnośc,Dlaczego?Z jego jego wibracji cyfr wynikałoby,że czeka go wyjazd na pewien czas,możliwe jest też taka sytuacja,w której Twój przyjaciel weżmie sprawy w swoje ręce i załatwi wszystko za Ciebie.On na pewno jest przeciwieństwem Twojego męża.Tobie wydaje się nawet,że jest od niego młodszy, a potrzeba Ci innego życia niż to,które teraz prowadzisz, a można je określić tylko jednym słowem -beznadzieja.Tyle mogę Ci napisać o Twoim związku z przyjacielem.Bardzo chętnie porozmawiałabym z Tobą bez świadków,ale nie chciałabym podawać swojej poczty.Nie chciałabym,żeby potem jakieś niepowołane osoby przysyłały mi listy.Sama też mam problemy w życiu.W chwili obecnej tak jak Tobie przeznaczony mi zastój.Moje życie jest trochę podobne do Twojego.Przypominam syzyfa.Podobnie jak onjuż się cieszę ,że wykonałam cięzką pracę i wreszcie odpocznę niestety wszystko muszę zaczynać od początku.Wiem,że teraz będę się cieszyć przez chwilę i wiem jaka praca czeka mnie w następnej kolejności.Są to prace,które odbierają mi wolność,ograniczają a nie mogę ich zlekceważyć ,bo dotyczą moich bliskich.Już się ztym pogodziłam,czekam i stosuję się do rady mojego męża:nic ,na nic nie poradzisz nie warto się szarpać,czasem myślę,że ma rację.Niestety mam taką naturę,która nie pozwala mi na godzenie się ze wszystkim i przynajmniej próbuję działać.Napiszę jeszcze,może nawet dzisiaj:)

tuberoza
2007-01-27 14:00:24
Wczoraj założyłam sobie własną pocztę, do tej pory cała korespondencja przychodziła na adres mojego męża,dlatego nie chciałam,przyjmować ani odbierać korespondencji skierowanej do mnie.Cieszę się,że obdarzyłaś mnie takim zaufaniem.Mogę jednak spóżniać się z odpowiedziami,bo nie zawsze czas pozwala mi na pisanie.Podaję swój adres:margareth56@onet.eu Pozdrawiam Cię serdecznie:)

Wiedyn
2007-01-27 14:08:10
Mnie droga tuberozo też zapisz na listę swych uczniów :)

tuberoza
2007-01-27 16:53:14
Widzę,że Wiedza Tajemna wzbudziła zainteresowanie.Bardzo chętnie podzieliłabym się moją wiedzą,ale obawiam się,że jest za mała,żebym mogła zostać nauczycielką.Polecam wszystkim zainteresowanym doskonałe książki na temat Tarota,napisane przez Barbarę Antonowicz-Wlazińską,,Tarot intuicyjny Wiekie Arkana-Wielkie tajemnice życia i drugą tej samej autorki,,Małe Arkana-Małe tajemnice życia.Są to cudowne książki,które pomagają w życiu i pozwalaję je zrozumieć-czysta psychologia.(Karty w tym przypadku to tylko rekwizyt,który pomaga dotrzeć do innego człowieka).Czytając ją zaczynamy o wiele więcej rozumieć i godzić się na to co nas w życiu spotyka.Jeżeli chodzi o moje odczucia to przyznam,że byłam wzruszona zawartą w niej treścią.Gdyby ktoś chciał poznać zasady numerologii polecam książkę Gladys Lobos,,Magia numerologii".Autorka w bardzo zrozumiały sposób wyjaśnia zasady sporządzania portretów numerologicznych oraz wpływu liczb na życie człowieka.Może to wydawać się głupie,że jakieś liczby mają wpływ na charakter i działania człowieka (też miałam takie wrażenie,ale kiedy zagłębiłam się analizowanie, nie mogłam uwierzyć ile prawdy można się dowiedzieć o danej osobie mając do dyspozycji datę urodzenia i wszystkie imiona i nazwiska).Książki Barbary Antonowicz są jak lekarstwo,bo zawierają też dużo ćwiczeń ,które pozwalają poznać siebie...wiadomo,że aby pomagać innym ludziom i sobie trzeba znać swoje wnętrze.Książka jest wycieczką w świat dzieciństwa,przypomnieniem zdarzeń z tego okresu(one zawsze mają wielki wpływ na dorosłe życie)warto ją przeczytać nawet wtedy,kiedy nie ma się zamiaru zostać wróżem czy wróżką. Drogi Wiedynie te książki lepiej niż ja pomogą Ci w poznaniu tajników Tarota,a warto się temu poświęcić.Zdziwisz się jak wiele te karty wiedzą.Prawdopodobnie książek tych nie ma w bibliotekach,ale można je kupić w księgarniach,które mają w ofercie książki o tematyce ezoterycznej.Pozdrawiam:)

Wiedyn
2007-01-27 23:09:52
Wyobraź sobie, że ja numerologię traktuję jako zabawę, tarot chyba raczej też. Ezoteryką się interesowałem kiedyś, czytałem, zainteresowałem się bo spotkałem ludzi z pewnymi zdolnościami. Wiedzy książkowej mam chyba dosyć, wieddzy praktycznej nigdy nie mam będę miał. Wiem ile te głupie liczby potrafią powiedzieć, i powiem szczerze, że czasem to o czym piszesz może stać się naszym przekleństwem, no ale to już jest czysta psychologia lub raczej para - . Dziękuję za lektury, sięgnę po nie, choć nie wiem czy nie ponownie.


2007-01-28 18:06:12
No ,nie wiem czy to, o czym piszę może stać się moim przekleństwem.Uważam,że każdy sposób jest dobry,żeby pomóc sobie i innym.Podobnie jak Ty, wiedzy książkowej nam chyba dosyć,wiedzy praktycznej, też nigdy nie będę miała. Wyobraż sobie,że ja również traktuję numerologię i tarota jako zabawę.Nie mam nawet czasu,żeby się w to zagłębiać(.Wiem,że jesteś oczytanym człowiekiem, myślę,że nie uraziłam Cię moimi propozycjami lektur).Dlatego, nie boję się, że moje zainteresowania staną się dla mnie przekleństwem,bo wiem,że nigdy nie zdołam ich zgłębić.Ta odrobina wiedzy zupełnie mi wystarczy.Pozdrawiam :)

tuberoza
2007-01-29 11:27:24
Zastanawiałam się dlaczego wiedza dotycząca poznawania przyszłości miałaby być przekleństwem? Może tylko wtedy kiedy ktoś ma dar jasnowidzenia,jakieś koszmarne wizje i boi się tego.Ja takiego daru niestety nie mam.Jeżeli jest coś takiego jak przeznacznie to mogłabym na nie wpłynąć i zmienić je,gdyby to było możliwe.Gdyby jednak nie było i wiedziałabym,że czeka mnie nieuniknione zaszalałabym na całego. Bardziej bałabym się spirytyzmu i różnego rodzaju magii,bo to może stać się rzeczywiście przekleństwem.

majka
2007-01-29 21:42:56
Bo wiesz tuberozo wczoraj jest historią ,dzisiaj darem a jutro tajemnicą. I myśle,ze tak powinno pozostać. Przyszłośc jest tajemnicą i ja zdecydowanie wole aby moja przyszłość była tajemnicą. Nie chcę wiedzieć co mnie czeka w przyszłości. Można traktowac numerologie i tarota jako zabawę ale to czego sie dowiemy , co usłyszymy gdzieś w miejszym lub wiekszym stopniu w Naszych myślach zostanie. Pozdrawiam cie bardzo serdecznie tuberozo.

tuberoza
2007-01-30 09:30:10
Właśnie,wszystko zależy od człowieka i jego puktu widzenia.Jeżeli chodzi o mnie zawsze wolę wiedzieć czego mogę się spodziewać.Może wynika to z jakiegoś strachu ,który tkwi wewnątrz ,wydaje mi się,że będę mogła czemuś zapobiec i w ten sposób czuję się bezpieczniejsza,chociaż sama wiem ,że to jest niemożliwe,bo życie jest nieprzewidywalne. To fakt,że przez różnego rodzaju przepowiednie można zaprogramować czyjąś psychikę .Dorze, kiedy te przepowiednie podnoszą na duchu i dadają wiary lepsze jutro.Znam się na kartach tyle,że mogę powiedzieć, czy będzie dobrze czy żle.Wtedy wiem,że muszę zachować ostrożność albo wstrzymać się z decyzjami,ale to nie dominuje mojego życia,wiem jednak,że nieraz wspomagałam siebie i innych moją małą karcianą wiedzą.Myślę,że to nie jest nic złego.

Wiedyn
2007-01-31 08:16:59
Ja myślę, wydaje mi się, że wszystko zależy od psychiki (odbiorcy), i o ile bierzemy pod uwagę nas samych (wiedzy). To one sprawiają, iż wierzymy lub nie w to co wyjdzie i czy to się spełni, choc tu juz wtedy działaja inne "procesy". Może i mnie wspomożesz? Hehe, pozdrawiam serdecznie

tuberoza
2007-01-31 09:39:32
Mówisz serio,Wiedynie? W jaki sposób mogłabym Cię wspomóc?Jestem pewna,że Ty nie potrzebujesz wsparcia,bardzo dobrze radzisz sobie ze sobą i w życiu. Nieraz dawałeś sobie radę w trudnych sytuacjach.Potrafisz pomóc sobie sam.Masz dużą wiedzę teoretyczną, praktyczną i wiele życiowej mądrości.Często nie widząc człowieka ,nie znając go osobiście można dużo wywnioskować na podstawie rozmowy,chociaż wygląd zewnętrzny też dużo mówi.Rzadko zdarzało mi się,żebym myliła się oceniając człowieka na podstawie wyglądu.Na pierwszy rzut oka wiem z kim mam do czynienia.Jest to taka mglista charakterystyka,czuję,że bliższy kontakt z jakimś człowiekiem nie będzie dla mnie dobry,albo przeciwnie,że będzie między nami porozumienie.Rozmowa z przez internet daje mi dużo przyjemności .Lubię rozszyfrowywać osobowości ludzi, z którymi rozmawiam.Ciebie postrzegam tak jak to wyżej opisałam,ale jesteś trudnym partnerem do rozmowy,przynajmniej dla mnie. Jesteś jakby na wyższym poziomie rozwoju duchowego,podobni jak Ambera i Nemezja,które niestety od dawna są nieobecne na forach. Może napiszę teraz kolejną dziwną rzecz,ale w mojej wyobrażni nazwałam Cię Nostradamusem,tak enigmatyczne są Twoje wypowiedzi.Nie chciałabym Cię niczym urazić, to co piszę nie ma żadnych podtekstów,piszę co czuje i myślę,że się nie mylę.Mam wrażenie,że to raczej Ty mógłbyś mnie wspomóc,bo rzeczywiście brakuje mi wiary w siebie.Teraz mam jej więcej ,ale był czas,że wcale jej nie miałam.Jestem nie tyle pesymistką,co realistką .Najbardziej dziwi mnie to,że ilekroć myślę pozytywnie nic nie wychodzi z moich planów,ale za to kiedy jestem przekonana,że będzie żle ,jest doskonale,zastanawiam się dlaczego tak się dzieje,jeżeli wszystko zależy od psychiki. Może Ci się to wydać dziwne co piszę ,sama też uważam,że jestem dziwna ponieważ zawsze postępuję inaczej niż większość ludzi.Nie uznaję schematów w życiu,poza tymi niezbędnymi,których nie da się ominąć. Pozdrawiam Cię serdecznie:)

Wiedyn
2007-01-31 10:34:32
Ech, cóż mam powiedzieć? Słodzisz jak nie wiem, i wyolbrzymiasz moje wypowiedzi, hehe, chyba z deka nadinterpretujesz, ale wiele też prawdy w nich jest i madrości, ech, gdyby jeszcze był: Myśliciel, Ambera i Nemezja (kolejność przypadkowa), wtedy byłaby dyskusja, że hoho, ale najwyraźniej wybrali się na ferie zimowe :)Ja gdybym tylko mógł, pomógłbym Ci w rozwiązaniu pewnych "dylematów" ale jednak mi się wydaje, iż sama jesteś na dobrej drodze, a ja mogę Cię wspierać jedynie "NIE-fizycznie" lecz telepatycznie. I cieszy mnie fakt, iż piszesz to co myślisz, tak trzeba, taka jest droga do nieba. Napiszę coś wiecej, jak przeczytam jeszcze z dwa razy i wrócę z miejsca do którego się wybieram. Miłego i owocnego dnia życzę :)

tuberoza
2007-01-31 19:23:18
Nawet nie chcę myśleć do jakiego miejsca się wybrałeś,bo może to byłaby znowu nadinterpretacja i mogłabym się obrazić,chociaż mimo wszystko czuję do Ciebie sympatię a słodzę bo po prostu lubię wszystkich ludzi.

Wiedyn
2007-01-31 23:45:19
Nie wiem czy byś chciała - SESJA - System Eliminacji Studentów Jest Aktywny - i co dalej chciałabyś?

tuberoza
2007-02-01 07:43:21
Możesz mi to wyjaśnić Nostradamusie,bo w tych sprawach jestem do tyłu.

tuberoza
2007-02-03 22:20:11
Znalazłam ten temat w internecie,ale jeszcze nie czytałam...myślę,że bardziej przyda się mojej córce,która teraz właśnie ma sesję egzaminacyjną.Dziękuję Ci jednak serdecznie.

tuberoza
2007-02-08 21:30:07
Co się z Tobą dzieje Estero?Mam nadzieję,że wszystko w porządku. Gdybyś chciała porozmawiać to bardzo chętnie będę kontynuować znajomość z Tobą.Pozdrawiam Cię serdecznie i mam nadzieję,że w Twoim życiu chociaż trochę się przejaśniło:-)

tuberoza
2007-02-08 21:32:51
Estero,mój adres mailowy masz na tym forum z datą 27 01 20007

Wiedyn
2007-02-08 23:11:25
To może i ja skorzystam, bo widzę że lubisz rozmawiać, no chyba że Estera ma wyłączność :-)

tuberoza
2007-02-09 23:45:52
Jeżeli masz chęć,to napisz,będzie mi bardzo miło Wiedynie.

tuberoza
2007-02-09 23:51:10
Napisałam dwa razy.Już dzisiaj nie kontaktuję.Mieliśmy awarię w mieszkanie ,pękł nam zawór od ciepłej wody.Cała masa roboty,wszystko pływało...Pozdrawiam Cię serdecznie:)

Wiedyn
2007-02-10 10:09:14
Ja też chcę mieć własny zalew w mieszkaniu i jako Wodnik łapać w nim rybki i się pluskać (zawsze są pozytywne aspekty), pozdrawiam

tuberoza
2007-02-11 18:14:45
Jesteś astrologicznym Wodnikiem,czy to tylko poetyckie sformułowanie? Wodniki należą do trygonu powietrza,ale może niektóre z nich lubią wodę,nawet w mieszkaniu,zwłaszcza kiedy jest ciepła. Nigdy nie miałeś zalewu w mieszkaniu?Ja miałam już wiele razy.Z tym,że to raczej mnie zalewali sąsiedzi z góry.Kiedyś nawet chodziłam po mieszkaniu pod parasolką. Klątwa jakaś ,czy co? Dokładnie co roku,woda kapie z sufitu, wali strumieniem spod umywalki,albo z innego miejsca... pozytywnym aspektem było to,że sąsiad miał i tak kuchnię do remontu,nie żądał odszkodowania i nawet wcale się nie awanturował:)

Wiedyn
2007-02-12 20:23:18
Jestem astrologicznym Wodnikiem, fajnie no nie, hehe :) No i troszkę się rozjaśniła moja natura dla Ciebie :) Swoją drogą, jak zostałaś zalana, możesz rządać odszkodowania, pytanie tylko czy ten kto Cie zalewa ma polisę na zalanie i czy gra warta świeczki ? Pozdrawiam gorąco

tuberoza
2007-02-12 22:47:32
Hehe ,niestety problem w tym,że to ja zalałam człowieka ,tamte przypadki to przeszłość.Mieszkałam w różnych miejscach, przeprowadzałam się 6 razy w swoim życiu,ale wszędzie były przygody z wodą.Albo wcale jej nie było,albo było w nadmiarze.Ja też nie mam polisy ubezpieczeniowej.Przez pewien czas miałam,ale wtedy jak na złość nic się nie działo(tzw złośliwość losu.) A propos wodników-jesteś pierwszym w moim życiu.Wiem o ich tyle,że bywają ekscentryczni,ale to nie jest regułą.Czasem trudno mi Cię zrozumieć,ale ogólnie jesteś intrygującym człowiekiem.Pozdrawiam Cię równie gorąco:)

Wiedyn
2007-02-13 13:36:07
Wiem, że ostatnim razem Ty zalałaś, ale mówiłem o tym kiedy Ty mogłaś odnieść jakąś korzyść a nie stracić, a przynajmniej wyrównać straty, poza tym jednak, to tak wiele nie kosztuje i dobrze ją mieć, ja kłopotów z wodą nie miałem, ale z ogniem to były spore i nie tylko problemy bo tłumy gapiów także. Jest takie ciekawe forum RzM, myślę, że dla Ciebie powinno być bardzo ciekawe, choć zapewne już je znasz :-)

tuberoza
2007-02-13 21:16:42
Przyznam Ci się Wiedynie,że to Amory są jedynym forum, na którym piszę.Tak jakoś mnie wciągnęło, a weszłam na nie przypadkiem,kiedy myślałam o samotności,myślałam jednocześnie o biurach matrymonialnych.Do dzisiaj nie wiem jak znalazłam to forum.Kiedy się obudziłam z zamyślenia, już na nim byłam.Rzadko mi się coś takiego zdarza...jednak nic na tym świecie nie dzieje się bez powodu..bardzo potrzebne były mi rozmowy z ludzmi,wymiana poglądów na różne tematy,żeby poczuć że żyję i to życie nie jest ograniczone czterema ścianami mieszkania i sprawami dotyczącymi przyziemnych ,monotonnych czynności ,rozmów i myśli zawsze takich samych. Zajrzę na forum,które mi polecasz-dziękuję. Pozdrawiam Cię serdecznie:)

Wiedyn
2007-02-14 08:36:01
Moje trafienie na to forum, to dopiero historia, istna bajka, hehe, Pozdrawiam dzisiaj, i życzę przyjemnych chwil, dziś, kiedy szczególnie każdy z nas chciałby je odczuć :)

tuberoza
2007-02-14 18:21:30
Dzięki za życzenia:*

tuberoza
2007-02-15 22:24:35
Ratuj Wiedynie.Nie potrafię sobie poradzić.Forum znalazłam,ale nie wiem, czy to jest to- RzM-czy ono jest wyłącznie wjęzyku angielskim.

Rozsądny
2007-05-31 15:26:14
Czy nie można jakoś zapobiec pojawianiu się tych anglojęzycznych badziewi?


Powrót do tematów FORUM


Dodaj swoją odpowiedź:
Imię/ksywa:
Treść:

Wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
 
 


(C) 2000-2017 "Art-Z"
Wszelkie prawa zastrzeżone
[Strona główna]   [Porady]   [Pomoc]   [Oferty]   [Artykuły]   [Regulamin]   [Wszystko o seksie]
[Sklep]   [English version]   [Rejestracja]   [Napisz do nas]