Strona główna Porady Pomoc Oferty Artykuły Regulamin Wszystko o seksie Sklep

Login:
Haslo:
lub kod SMS:
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
i zostaw anons...

Jak otrzymać kod SMS?
Przeczytaj tutaj


Serwis jest nieczynny



Jesteś 1042546-ą osobą
na tej witrynie
od października 2000r. !


  Forum    Chat    Kontakt  
 

Rozwód umywaniem rąk od "rzekomej" miłości...
Autor: Nemezja
Dlaczego w dzisiejszych czasach tak często dochodzi do rozwodów? Co dzieje się z miłością aż po grób z przysięgi małżeńskiej? Bo jeśli dwoje ludzi przyrzekało szczerze, naprawdę się kochali i brali na siebie odpowiedzialność za dobre i złe chwile, to dlaczego się teraz z tego wszystkiego wycofują? Why? Czy to nie była miłość?...


Myśliciel
2004-10-13 22:42:17
Wszystko podlega transformacji; miłość i małżeństwo również. Pytasz co się dzieje z miłością aż po grób z przysięgi małżeńskiej? Pewnie ona gdzieś w sferze emocjonalno - uczuciowej funkcjonuje, może została ukryta - ukryta w podświadomości. Miłość , podobnie jak każda inna energia nie ginie, nie zatraca się. Moim zdaniem każde małżeństwo, które zostaje bądź to rozwiązane przez Sąd Okręgowy w naszym kraju, czy unieważnione zawsze zostało zawarte na nie właściwej podstawie. Podam tylko kilka przykładów niewłaściwych podstaw zawierania małżeństw np. narzeczona nie chciała iść do ślubu, ale jej matka tak radziła aby szła, a narzeczony o tym nie wiedział, czyli miłość jednostronna, a druga strona miłość mogła udawać - to po pierwsze, po drugie lęk przed starokawalerstwem lub tzw. staropanieństwem terminy owe pejoratywne pochodzą jeszcze z czasów wiktoriańskich XIX w. Anglii, ale niestety i u nas są dobrze ukorzenione w mentalności wielu ludzi, po trzecie względy ekonomiczne lub inne osobiste np. para kochająca się lecz żyjąca w związku nieformalnym zauważa, że wygodniej ze względów społeczno - urzędniczych jest pójść do USC i zawrzeć związek małżeński. Często oboje tzw. zakochanych jest poprostu zauroczonych sobą, ale zauroczenie to dopiero preludium miłości. Bardzo często narzeczona/ dziewczyna jest w ciąży , no i to jest przyczyną bezpośrednią zawarcia związku małżeńskiego aż po grób. A potrzeby ludzkie się zmieniają - inne są 20 , czy 25 letnich ludzi, a inne 40 letnich, gdy poznali się dobrze. A może miłość wygasa jak wygasa ogień, którego się nie podsyca, o którego się nie dba. A może kobieta może kochać więcej niż jednego mężczyznę, a mężczyzna więcej niż jedną kobietę?Wyznawcy islamu mogą mieć prawnie 4 żony, pod warunkiem, że równo będą je kochać i zapewnią warunki bytowe sprawiedliwe wszystkim czterem żonom. A więc dochodzą jeszcze uwarunkowania kulturowe. Uważam, że aby mogła rozwijać się miłość nie trzeba zawierać wcale związku małżeńskiego, bo związek małżeński to toż przecież związek na wyłączność. BR., br., br., jest w tym związku, każdym związku małżeńskim doza okropieństwa. Niestety często małżeństwo jest sarkofagiem miłości. Jeszcze inna rzecz to obciążenia dziedziczne, np. genetycy polscy uważają, ( chyba nie tylko polscy ? ) podaję za dr. B. Pawłowskim z Instytutu Genetyki Uniwersytetu Warszawskiego, że istnieje coś co potocznie nazywa się genem zdrady małżeńskiej, następny powód rozpadu małżeństwa to trudne znoszenie okresu klimakterium przez niektóre kobiety i okresu andropauzy przez niektórych mężczyzn, czyli sprawy biologiczne. Są jeszcze sprawy charakterologiczne, kryzysy osobowości. Fajnie jeżeli ludzie rozwijają przede wszystkim zalety, no ale wady my jako poszczególni ludzie też rozwijamy np. nielojalność względem małżonka/małżonki. Oczywiście nie wszyscy to czynią, ale niektórzy tak. Ponadto myślę, że małżeństwo zostało " ustanowione " w czasach starożytnych aby kobiecie umożliwić wychowanie potomstwa, ono troszkę jest przeżytkiem. Nie jestem przeciwnikiem instytucji małżeństwa, ale z miłością raczej ono niewiele ma wspólnego, bo MIŁOŚĆ jest ponad wszystko i ponad wszystkimi. NIECH ŻYJE WIĘC MIŁOŚĆ !! Miłość, która niesie wolność , a nie ogranicza. Która pozwala także ukochanej bądź ukochanemu odejść, gdy para ludzi; mężczyzna i kobieta zgodnie stwierdzili, że ich współne cele życiowe zostały zrealizowane. Dziękuję Ci Forumowiczko, aktywna na tym Forum, Nemezjo za poruszenie tak bardzo istotnego tematu - jakim jest miłość w cieniu rozwodów i w świetle oświadczeń/ przysiąg małżeńskich. Myśliciel

Myśliciel
2004-10-14 07:22:05
Uzupełnienie do wczorajszej długiej wypowiedzi. Przytoczę myśl poety R.M. Rilkego nt. Miłości; "Miłość jest wzniosłym wabieniem samotnika ku dojrzewaniu, aby uczynił się światem, aby uczynił się światem w sobie przez wzgląd na inny świat. To w nim odzywa się wielki, przeogromny zew, coś co go wybrało i teraz wzywa do bez miaru spraw. Miłość polega na tym, by chronić dwie samotności, które schodzą się ze sobą i pozdrawiają wzajemnie. " Myślę, ja Myśliciel, iż z Miłością może być / jest jak z biżuterią, klejnotami. Jest biżuteria prawdziwa i jest sztuczna. Są klejnoty prawdziwe i są sztuczne. I tylko doświadczony jubiler może ocenić co jest prawdziwe a co sztuczne. Lecz przecież i sztuczna biżuteria, sztuczne klejnoty, także namiastka złota jest piękna /estetyczna i nawet sztuczna biżuteria cieszy posiadaczkę bądź jej posiadacza. I ona ma swoją wartość. Sądzę jednak, że prawdziwa Miłość przed sądem w sprawie rozwodowej nie staje. Oczywiście miłość można rozwijać i w związku małżeńskim ( tylko pytanie ile jest takich związków? ile Ty ich Nemezjo znasz? ) jak i poza związkiem małżeńskim. Serdecznie pozdrawiam wszystkich kochających i kochanych i tych co pragną kochać i być kochanymi. Co do rozwodu uważam, że w pewnych okolicznościach jest on wręcz niezbędny np. gdy jedno z małżonków w stosunku do drugie jest nielojalne. Również, przede wszystkim gdy w małżeństwie istnieją patologicze układy, przemoc itd. Na nic się zda wracanie pamięcią do słów przysięgi - " aż po grób ". Myśliciel

Nemezja
2004-10-15 23:55:57
Dawniej ludzie nie "rzucali się" tak mocno na rozwody. Teraz przypomina to trochę owczy pęd. Dawniej ludzie byli bardziej odpowiedzialni, głównymi wartościami były uczucia, bliskość rodziny, a dzisiaj... pełne spustoszenie. Życie na najwyższych obrotach, kręci się wokół kasy i kariery. Po co nam dzisiaj miłość, rodzina, spokój?... To co piękne umiera. Nie trzeba pielęgnować miłości - zawsze przecież można ją uśmiercić rozwodem i poszukać nowej na kilka dni, miesięcy. Kurcze, gdzie się podziały nasze uczucia? Dlaczego żyje się w tłumie, wśród ludzi i umiera się z samotności albo przez głupią sprężynkę z naszego wnętrza, która nie wytrzymała wyścigu szczurów?...

Myśliciel
2004-10-16 07:14:23
Dawniej ludzie nie "rzucali się" w rozwody, bo większy wpływ mieli na nich księża, ogólnie mówiąc Kościół- jako instytucja - Rzymskokatolicki. Np. dopiero parę lat temu we Włoszech zalegalizowano rozwody. Świadomość społeczeństwa była inna. Nie sądzę, aby dawniej ludzie byli bardziej odpowiedzialni. " Dawniej" to dla Ciebie jak dawno temu? Życie wokół kasy i kariery w pewnych sferach społecznych kręciło się zawsze. Miłość, rodzina i spokój są potrzebne do szczęścia każdemu człowiekowi, wielu zwierzętom również, bo niektóre społeczności zwierzęce funkcjonują na podobnych a może nawet i tych samych zasadach co i ludzkie. Piszesz; " To co piękne umiera. " Masz rację, lecz tylko częściowo. Ponieważ śmierć i sam proces umierania należy do życia. Duch, a tym samym i duch piękna nie umiera , a to co nieśmiertelne się nie kończy. Miłości się nie uśmierci nawet rozwodem, bo żadna energia - a miłość to energia - nie ginie. Rozwód to niezbędna często regulacja prawna związku między parą ludzi, którzy z różnych przedstawionych przeze mnie wcześniej powodów wstąpili w ten związek, niekoniecznie z powodów miłości. Może zawarli związek małżeński z powodu miłostki, albo byli w stanie tzw. pomroczności jasnej ( "pomroczność jasna" to określenie naszego wybitnego języko - neologizmotwórcy Lecha Wałęsy, czy też jego prawnika, gdy syn b. prezydenta spowodował wypadek samochodowy parę lat temu, to jego ojciec, pan Lech W. tłumaczył w ten sposób winę syna ). Gdyby nie zawierano związków małżeńskich na niewłaściwej podstawie, np. pochopnie - chociażby - to nie byłoby i rozwodów. No, właśnie, gdzie podziały się nasze / może twoje uczycia...???????????? No, gdzie? Kurczę Ci nie odpowie. W tłumie się żyje,wśród ludzi i umiera się w samotności, bierze się lub nie bierze się udziału w tzw. wyścigu szczurów głównie dla zdobycia osobistego doświadczenia. Człowiek na ogół także rodzi się w samotności. Być może dlatego i w samotności umiera? W każdymbądź razie jest to pewne wyjaśnienie. Serdecznie pozdrawiam. Sobotni Myśliciel. Myśliciel też się może mylić,i się myli niekiedy, a niekiedy i dość często. Ale na tę poranną, sobotnią godzinę są to Jego, czyli Moje , Myśliciela Myśli, no napiszę m y ś l i. Miłego weekendu z p o z y t y w n y m i m y ś l a m i ż y c z ę . M. I odczuciami i uczuciami pięknymi.

Nemezja
2004-10-19 18:36:04
Kiedy mówię dawniej to mam na myśli dawne czasy, a nie konkretny rok, miesiąc, dzień :) A na uczucia po prostu nie ma miejsca (nie mówię, że u wszystkich!), zostały wyparte przez "ważniejsze" sprawy. Szanowny Myślicielu, moje uczucia ŻYJĄ, tylko że ja jestem z innej epoki ;) Zastanawia mnie dlaczego Ty tak bronisz rozwodów... Rozwodnik, tak? :)

Myśliciel
2004-10-19 19:41:03
Rozumiem, że między dawnymi a nowymi czasy wiele rzeczy się zmieniło.Uczucia mam nadzieję - bom optymistycznie patrzący na świat Myśliciel- zawsze były bardzo ważne, o ile nie najważniejsze dla wrażliwych ludzi i są dla wielu ogromnie ważne i dzisiaj. Czcigodna Damo, Nemezjo wiem, że Twoje uczucia są żywe/ ŻYWE. Jeśli korespondujesz ze mną na tymże Forum to znaczy , żeś Pani z tego naszego XXI wieku, choć duchem możesz być XVIII lub XIX wieczna. Podziwiam twą Damo nobliwość. Bronię rozwodów , nie dlatego, że skorzystałem z dobrodziejstwa tejże instytucji prawnej, ale z umiłowania wolności, także wolności bliźnich; moich "sióstr" ( do których i Ty należysz ) i "braci". Zresztą, "Któryż z wielkich filozofów był żonaty? Heraklit, Platon, Kartezjusz,Spinoza, Leibniz, Kant, Schopenhauer - nie byli żonaci ( nawet Nietzsche nie był żonaty - przyp. mój ). Co więcej, nie można ich sobie nawet jako żonatych wyobrazić .Żonaty filozof należy do k o m e d i i." Wielu z nich było np. Nietzsche, Schopenhauer mizantropami i pesymistami. Ja jestem myślicielem, nie tyle filozofem co myślicielem optymistycznym, niezależnie od mojego stanu cywilnego. Jestem wolnego stanu cywilnego. I nie zamierzam go zmieniać przez kolejne 100 lat. Przeżyję 100 lat w samotności, może wówczas coś bardziej zadawalającego napiszę Tobie Wielce Szanowna Pani z epoki romantyzmu czy może pozytywizmu, a może oświecenia, ale chyba wówczas będziemy Oboje w Zaświecie. Mam nadzieję, że i TAM są komputery. A co my robimy na FORUM " AMORY " - szukamy towarzyszy życia? Czego Dama jak Pani szuka w wspaniałym czasopiśmie " AMORY "? Jeszcze bożek Amor, Kupidem też zwany ugodzi strzałą. Optymistycznie, życzliwie , miłośnie na Życie patrzący stanu wolnego Myśliciel. Droga Damo czy jesteś stanu wolnego...? Na moje pytanie co łączy wszystkich amorzastych forumowiczów bardzo dobrej odpowiedzi udzielił moim zdaniem niejaki , sympatyczny Gonzalez. Proszę przeczytać jego " srebrną " myśl na odpowiedniej stronie. Niech żyją UCZUCIA,wzniosłe, szlachetne - MIŁOSNE. Niech żyje Dama Nemezja, niech żyje Życie niech żyję i Ja, człowiek wolny jak ten ptak polny.! Myśliciel

Nemezja
2004-10-19 20:26:32
Po pierwsze nie nazywaj mnie damą, tym bardziej z dużej litery. Po drugie nie czytam czasopisma "Amory" i po trzecie nie szukam tu towarzysza na całe życie. Lubie jedynie od czasu do czasu zamieniać moje myśli na słowa i zamieszczać je na amorzastym forum :)

Myśliciel
2004-10-20 07:14:45
Odpowiedź zadawalająca. Życzenie spełnię, nie nazywając Cię.... Ciekawa być może nasunęła mi się myśl. Skoro zamieniasz myśli na słowa, to czy potrafisz zamienić słowa na myśli z powrotem? Czy wogóle taki proces jest możliwy? M.

Wiedyn
2004-10-23 22:56:13
Tutaj pytanie podstawowe jakie trzeba zadać to czemu ta para się pobrała, z jakich przyczyn? Jeżeli z milości to sie nie rozpadnie i wiem co mówię, bo: Prawdziwa miłość nigdy się nie kończy i zawsze trwa wiecznie, albowiem gdy się skończy to znaczy, że nigdy się nie zaczeła, to co się skończyło tak naprawdę nigdy sie nie zaczeło. Ale trzeba dbac o miłość i zapobiegac zdarzeniom (złym) zanim się zdarzą, małe (jesli już się jakieś zlo wydarzy) łatwo jest zniszczyć.

Myśliciel
2004-10-24 08:07:05
Zgadzam się z Tobą Wiedynie począwszy od słów - Twoich słów ; " Tutaj pytanie(...) do słów w drugiej linii twej wypowiedzi tzn. " zawsze trwa wiecznie ". Całkowicie też zgadzam się z treścią zdania ostatniego. Mam jednak inną myśl co do twego usadnienia, czyli słów ; "...albowiem gdy się skończy to znaczy, że nigdy się nie zaczęła, to co się skończyło tak naprawdę nigdy się nie zaczęło. " Moim zdaniem akurat jest na odwrót ( nie z miłością ) , lecz mam na myśli relację między początkiem i końcem. Otóż napewno to co ma początek ma i koniec. A Ty piszesz - powtórzę; " gdy się skończy to znaczy, że nigdy się nie zaczęła,..." Mój wniosek, żeby mógłby być koniec- wpierw musi być początek. Prawda? No, bo jak może być koniec bez początku. Z Miłością jest tak moim zdaniem - Słowo to występuje w dwóch znaczeniach; Po 1/ Miłość jako kategoria czyli wartość uniwersalna, inaczej mówiąc podstawowa Energia w Kosmosie, energia twórcza tworząca formy życia, będąca obecna we wszelkich falach życia które wymieniłem na jednej ze stron w dniu wczorajszym. Być może właśnie o tej energii pisał jeden z autorów nowotestamentowego 1.listu św. Jana w rozdziale bodajże 3, a wersecie 16; " Bóg jest Miłością ", czy w formie staropolskiej "Bóg jest Miłość". Oczywiście tam miłość nigdy nie miała początku i nigdy też nie będzie miała końca. W drugim natomiast znaczeniu miłość to uczucie, najpiękniejsze jakie może istnieć. I mamy ogrom rodzajów miłości; a to miłość między mężczyną i kobietą, rodzicem a dzieckiem, przyjaźń, która też jest rodzajem miłości, patriotyzm, miłość między Bogiem a człowiekiem, milość mięzy parami homoseksualistów, czy to gejów, czy lesbijek ( i ludzie ci, różni w swych seksualnych potrzebach, różni od większości społeczeństwa w tej mierze też mają naturalne prawo do miłości, tym razem homoseksualnej ), etc. Ale miłość jako uczucie ma początek i ma koniec. Bo co ma początek to i ma koniec. Oczywiście ona moze przetrwać nawet i 80 lat jeżeli będzie dane partnerom w miłości żyć po 100 lat załóżmy. No, ale kiedyś oboje odejdą z tego padołu cierpień, łez i bólu, ale i pola radości, szczęścia a nawet r o z - k o s z y . Nie będę teraz wnikał w sprawy życia po życiu. W każdym bądź razie na tym planie fizycznym miłość się kończy. Każda miłość. Polecam trzy prace, które w znacznej mierze traktują o Miłości jako energii uniwersalnej i o miłości jako uczuciu ( choć nie tylko o miłości te prace traktują, są one godne polecenia dlatego polecam ); 1/ " Rozmowy z Bogiem " tomów 3 , autor N. D. Walsch ( wbrew pozorom książka ta nie jest o treści religijnej, a napewno nie w ścisłym znaczeniu tego słowa, nie jest dogmatyczna, nie jest doktrynalna 2/ " Podróż poza ciało ", " Dalekie podróże " i " Najdalsza podróż" autor Robert A. Monroe Prace powyższe zarówno opatrzone przeze mnie liczbami porzątkowymi 1/ i 2/ wydała bydgoska oficyna wydawnicza " LIMBUS " 3/ " Sen Brahmy ", to arcyciekawa książeczka, właściwie broszura, której autorem jest Artur Marino. Książeczka wydana przez gdańską oficynę "AKJA". Prace te są do nabycia w każdej większej księgarnii - niekiedy może którejś z nich chwilowo brakować. Znajdują się one na pólkach z tematyką dot. rozwoju duchowego. Naprawdę warto je przeczytać. Są wielowątkowe i o miłości piszą m. innymi. Podaję Ci te informacje Wiedynie, bo czuję, że jesteś moim Towarzyszem w samodzielnym, swobodnym myśleniu. Jesteś bardzo inteligentny. Mógłbyś określać się na tym amorzastym FORUM jako MYŚLICIEL II. Tworzymy więc parę myślicieli. Jak zauważyłem i ja wchodząc na to forum; do samodzielnie myślących osób należy i Nemezja, której wypowiedzi należą do najciekawszych na tym forum, Gonzales, który pojawia się i znika jak kometa, Ewelina, która miewa bogate sny i parę innych jeszcze osób i osóbek. Pozdrawiam Ciebie i innych forumowiczów w ten pogodny, niedzielny poranek. Bye - bye... Myśliciel

Nemezja
2004-10-24 09:15:05
Gdzie się podziali Skamandryci?...

Myśliciel
2004-10-24 09:32:31
Też chciałbym wiedzieć gdzie się podziali Skamandryci. Może się ukryli? A może to nie ich czasy, ten XXI wiek? Jest tyle może i tyle znaków zapytania; "??????????". A wydaje mi się, że życie jest proste przejawia się ono dzięki kilku zasadom, pięknie wprost finezyjnie połączonych, tylko człowiek je sobie sam komplikuje. Skamandryci proszę odezwać się!!! Gdzie jesteście Skamandryci??? Ktokolwiek widział Skamandrytów, ktokolwiek wie gdzie Oni są proszony jest bezinteresownie powiadomić tutejsze Amorzaste FORUM. Z góry dziękuję za spełnienie mej prośby. M.

Wiedyn
2004-10-24 17:26:30
Kolejny raz pozytywnie mnie zaskoczyłeś Myślicielu miłymi słowami, za co dziękuję. Niestety nie zgodzę się z Tobą, co do tego że wszystko ma swój poczatek i koniec! Rzeczy materialne, których można określić datę powstania i ewentualnie zaplanowac datę destrukcji mają swój poczatek i koniec, ale tak nie jest z uczuciamia, a szczególnie z miłością. Nie biore tu pod uwagę czynników zewnetrznych ingerujących w związek i go przerywających, albowiem nawet jeśli odejdzie jedna z dwóch kochających się osób, to uczucie tej osoby która została do tej co odeszła zawsze zostaje na zawsze. Najlepszym przykładem jest tu miłośc platoniczna, czyż nie jest ona wieczna? Ale przeciez i miłość dwojga osób nie kończy się na śmierci czy rozstaniu na granicy dwóch światów, śmierć jest tylko kolejnym etapem ("system" zamknięty) na drodze po ktorej krąży materia (byt niematerialny). Zmiana tejże materii nie wiąże się z wyzbyciem się uczuć! Nie raz i nie dwa razy zdarzyło mi się, że pierwszy raz kogoś widząc od razu wiedziałem ze jest miły i fajny i wydawało mi sie jakbym go znał od zawsze. Odnoścnie Skamandrytów, oni sa wśród nas, tylko troszkę sie przeistaczyli, teraz piszą troszkę inaczej, ale ich dzieła dalej wprawiają w zadumę i podziw, nieskromnie mówiąc jestem jednym z nich. Choć chyba każdy człowiek wrażliwy i mający cos do powiedzenia przelewa swoje mysli na kartki papieu, może nie zostanie nikt z tych których znam i którzy tworza w tych czasach tak słynny jak Szymborska czy Milosz, ale wiem że ich "dzieła" są równie wielkie. A z najlepsza poezją jest tak jak było chociażby z Norwidem, odkrywana jest przez przypadek, bo każdy poeta o finezyjnej duszy chyyba tworzy iwyłącznie pod wpływem i dla swej muzy. Pozdrawiam Eremitów.

Nemezja
2004-10-24 19:14:32
Z tymi Skamandrytami to miała być metafora... Szkoda, że szanowny Pan Myśliciel nie zajażył :(

Wiedyn
2004-10-25 00:27:25
I to jest to co lubię w języku polskim najbardziej: wieloznazność interpretacji synonimów, i różne myślenie ludzi na temat tych samych słów:)

Nemezja
2004-10-25 15:44:34
Czyżby Pan Wiedyn przez przypadek zrozumiał? Czy tylko zachwycił się zabawą interpretacji s ł ó w ...

Wiedyn
2004-10-25 19:56:15
I z tą niepewnością Pania już zostawię...Wierzysz w przypadek (przypadki) Nemezją?

Nemezja
2004-10-26 21:31:46
w nieprzypadkowe przypadki ;) PS Prosze mi tu z tematu nie zbaczac! :)

Wiedyn
2004-10-26 22:23:21
To uwielbiam najbardziej...a swoją drogą pięknie to ujełaś! Z innej strony nie ma rozwodu jeżeli jest prawdziwa miłośc, zaufanie, zrozumienie i ROZMOWA!!! Czyż nie?

Myśliciel
2004-10-27 09:53:26
DO N E M E Z J I I DO W I E D Y N A ; Nemezjo jak się pisze słowo zajarzył; zajarzył czy zajażył? Proszę sprawdź to . Moim zdaniem poprawnie to zajarzył. Prawda przyznaję, ja nie zajarzyłem w tym temacie skamandryckim. Do N E M E Z J I i W I E D Y N A ; Ładnie z sobą rozmawiacie. Obojga Was lubię, jako dyskutantów na tym Forum, szacownym amorzastym forum.

Wiedyn
2004-10-27 11:03:15
Ponieważ nie ma tu naszej Nemezji, pozwól że ja spróbuję odpowiedzieć, wydaje mi się ze dobrze Ci się wydaje Myslicielu i ciesze sie że zajarzyłeś :) Ale z innej strony w imieniu swoim i nie tylko dziękuje za miłe słowa i entuzjazm.

Myśliciel
2004-10-27 11:14:08
Piszę w 2 minuty po Tobie te słowa. Drogi Wiedynie, Drogi Wiedynie ja myślę, że Nemezja nie jest naszym wspólnym dobrem, ani moim, ani twoim. Słowa te tyczą się początku twojego zdania;" Ponieważ nie ma tu naszej Nemezji,(...)". Myślę, że te słowa specjalnie Nemezji nie przypadną do gustu. O ile z wcześniejszych jej wypowiedzi na tymże forum zorientowałem się, to Nemezja raczej woli omawiać zagadnienia niż pisać o ludziach, a już napewno nie akceptuje gdy porusza się temat " kręcący " się wokół jej skromnej osoby. Przypuszczam, że jest to osoba skromna, a przy tym bardzo inteligentna i raczej zagadnienia ją interesują niż sprawy personalne.M

Wiedyn
2004-10-27 11:18:55
Masz rację, absolutnie masz rację. Ty prawie zawsze masz rację :)

Myśliciel
2004-10-27 11:24:00
Dziękuję za uznanie dla mnie ze względu na moje mądre wypowiedzi. Tak je nazywam, bo one takie są. Ale każdy z nas ludzi przynajmniej potencjalnie jest mądry lub do mądrości zmierzający. Proszę, też pamiętaj i o tym, że kto ma rację ten zaprasza na kolację. Zapraszam Ciebie ( nie teraz bo jest pora przedpołudniowa ) na kolację. Powiedzmy na mentalną kolację. M.

Nemezja
2004-10-27 18:51:27
Ze swojej strony mogę jedynie powiedziec, że ten się nie myli co nic nie robi. Może to było chwilowe przymroczenie umysłu :) PS Jak będą mnie piekły policzki, to już wiem, komu to mogę zawdzięczać ;)

Wiedyn
2004-10-27 19:53:27
Masz na myśli takie różowiutkie, okrąglutkiie w tm czasie i tak miło łaskoczące? Takie przy których każda kobieta wygląda zniewalajćo i parę razy piękniej niż normalnie? Jeśli o takich mówisz to nie musisz dziękować :)

Stwierdzający
2005-05-03 08:44:30
No i widzisz Wiedynie Nemezja na Twoje pytania ( trzy pytania ) z powyższej wypowiedzi nie odpowiedziała pomimo upływu 6 ( słownie sześciu ) miesięcy i 6 dni. Ach , ta Nemezja!!! Czy to Kwiat? Czy to Kobieta? O ile wiem kobiety mówią, odpowiadają....A Nemezja milczy. Może to Kwiat? "A teraz maj, dokoła maj wyświęca ogrody i cały ja, cały ja zanurzony w Jordanie pogody." Przy tej okazji pozdrawiam wszystkich majowych ( bo w maju teraz żyjemy ) Forumowiczów płci obojga, a szczególnie tych , którzy urodzili się w maju. Tym ostatnim składam serdeczne życzenia urodzinowe, a więc Sympatycznym zodiakalnym Bykom ( Krówkom, Cielaczkom ) jak i Przesympatycznym, mentalnie i nie tylko mentalnie ruchliwym zodiakalnym Bliźniętom. W darze urodzinowym zodiakalnym Bykom i Bliźniętom ( sam jestem zodiakalnymi Bliźniętami ) ślę oto te słowa Carla Sandburga ( 1878-1967 ); " Niemal wszystko, co najlepsze w mym życiu, było nieoczekiwane i nie zaplanowane przeze mnie." Kochani!!! nie planujcie i nie oczekujcie a otrzymacie/ otrzymamy od Życia to co najlepsze. Zważcie, że powiedział to zapewne człowiek mądry i taki który dożył sędziwego wieku , bo żył aż 89 lat. Innym forumowiczom nie majowym urodziennikom, czyli zodiakalnym; Baranom ( Owcom i Owieczkom ), Rakom ( i Raczkom ), Lwom ( i Lwicom, także Lwiątkom ), Pannom ( także Panienkom ), Wagom ( tudzież Ważkom ), Skorpionom ( Skorpionkom ), trafnie i nie trafnie strzelającym Strzelcom a także uroczym Łuczniczkom, oraz poważnym niekiedy w na nadmiarze poważnym Koziorożcom ( Kózkom i Koziołkom )dedykuję słowa Williama Wordswortha ( 1770-1850, też długie miał życie pan William ); " Me serce wyrywa się, gdy dostrzegam tęczę na niebie. Tak było, gdy me życie zaczęło się ,tak jest teraz, gdy jestem mężczyzną, tak niech będzie, kiedy się zestarzeję - inaczej pozwól mi umrzeć!" Najbardziej aktywnym Forumowiczom; Nemezji i Wiedynowi, oraz mniej aktywnemu, ale równie interesującemu dyskutantowi, Gonzalesowi dedykuję dla odmiany słowa kobiety, Mary Howitt ( 1799-1888, też była długowiecznym człowiekiem i bardzo mądrym ); " W ogrodzie dobrego ( Pani Mary napisała nie " dobrego " tylko " ubogiego ", ja ubogiego zamieniłem na dobrego )człowieka rośnie coś więcej, niż tylko zioła czy kwiaty - tam " rosną " dobre myśli, spokój umysłu, zadowolenie i radość zachowana na trudne chwile." Moim życzeniem jest obdarzyć także Naszego Drogiego Administratora Amorzastego Forum, który czuwa nad Forum i zabiega o to aby Nam na tymże Forum było bardzo dobrze. Drogi Administratorze bądź Droga Administrator oto dar i dla Ciebie; " Każdego ranka, kiedy wstajesz, dziękuj Bogu za to, że masz tego dnia do zrobienia coś, co musisz zrobić,( choćby zajrzeć na Amorzaste Forum , przypisek mój ), czy ci się to podoba, czy nie". ( Charles Kingley ( 1819-1875 ). I pamiętajce proszę o tym, że wiosna jest najpiękniejszą porą roku, a maj najpiękniejszym miesiącem z wielu powodów, między innymi i z tego , że przyszli i przychodzą w tym czasie na Ziemię Byczki i Bliźnięta, i z powodu wyświęcanych ogrodów, ale najbardziej z tego powodu, bo jeże się lubią a nawet kochają.....Stwierdzający ( Myślący i Czujący )


Powrót do tematów FORUM


Dodaj swoją odpowiedź:
Imię/ksywa:
Treść:

Wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
 
 


(C) 2000-2017 "Art-Z"
Wszelkie prawa zastrzeżone
[Strona główna]   [Porady]   [Pomoc]   [Oferty]   [Artykuły]   [Regulamin]   [Wszystko o seksie]
[Sklep]   [English version]   [Rejestracja]   [Napisz do nas]