Strona główna Porady Pomoc Oferty Artykuły Regulamin Wszystko o seksie Sklep

Login:
Haslo:
lub kod SMS:
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
i zostaw anons...

Jak otrzymać kod SMS?
Przeczytaj tutaj


Serwis jest nieczynny



Jesteś 1042533-ą osobą
na tej witrynie
od października 2000r. !


  Forum    Chat    Kontakt  
 

tu czy tam
Autor: Jan
Od poczatku wiedziałem, że albo bedę kims albo nikim. A teraz kiedy mam wybór i mozlliwości nie wiem co wybrać? Czy osoby genialne zawsze są "szalone" i nierozumiane ? Czy lepiej wybrac życie smiertelnika (kochająca? rodzina) czy wieczne? Czy warto zmieniac świat, czy lepiej się czieszyć tym co mamy? Idę, gdzie jeszcze nie wiem..........


Stwierdzajacy
2004-11-13 08:39:11
Mam szacunek dla każdego człowieka i dla bytów nie będących ludźmi. Mam szacunek i dla Ciebie Janie. Moje wypowiedzi są szczere, często takie prosto z mostu, bez " owijania w bawełnę ". dlatego napiszę Ci otwarcie Drogi Forumowiczu po pierwsze ; serdecznie witam Cię na forum, po drugie; stwierdzam, że niestety niewiele z życia chyba ( zaznaczam chyba !!! z życia rozumiesz )skoro piszesz, że od początku wiedziałeś , iż będziesz " kimś albo nikim ". Stwierdzam, że tego napewno nie wiedziałeś ( zresztą od początku tzn. od kiedy, od początku czego??? ). Nigdy nie miałeś wyboru, nie masz wyboru i wyboru mieć nie będziesz. Dlaczego tak piszę ? - przeczytaj moje dwie wypowiedzi dane wczoraj osobie o pseudonimie ambera. Mogę na tym forum występować i występuję też jako Stwierdzający, Myśliciel, Doradca, Życzliwy, Pocieszyciel, XYZ, Ogrodnik, Tłumacz, Odpowiadający, TKWN, Staszek. Dlaczego aż tyle ksyw / pseudonimów? Każdy pseudonim na tym forum w moim przypadku dobrałem w zależności od treści przedstawionego zagadnienia lub pytania. Tobie odpowiadam jako Stwierdzający, ale w niektórych moich odpowiedziach danych innym drogim forumowiczom szczególnie pod ps. Myśliciel i Stwierdzający szczegółowo omówiłem sprawę mojego, podkreślam mojego widzenia zagadnienia woli, wyboru i ludzkich możliwości ( zajrzyj na odpowiednie strony jeśli Cię, to Janie interesuje. Moim zdaniem nie masz wyboru ani Ty, ani nikt inny, ja również w niczym nie mam wyboru. Ale mamy sporo iluzji wyboru. Oj!!! tej iluzji mamy nadmiar, nie smuć się - oczywiście, że c o ś i t o c o ś w a ż n e g o , a nawet b a r d z o w a ż n e g o w ż y c i u z r o b i ć m o ż e m y. Ale często nie to co sądzimy, iż zrobić możemy. Cóż to za wybór zresztą - wybierać t y l k o z dwóch możliwości życia egzystencją śmiertelnika ( kochająca ? rodzina )czy życiem wiecznym? Zresztą to twoje pardon, że tak piszę trzecie pytanie jest pomieszaniem z poplątaniem. Śmiertelność ( cha!, możliwość życia w rodzinie, być może nie zawsze kochającej się )lub życie wieczne ( cóż to może znaczyć w Twoim przypadku " czy wieczne "? ). Napiszę Ci tak; My wszyscy z wieczności pochodzimy i przez wieczność przemierzamy, akurat wieczności nie wybieramy, ot i co. Co się tyczy czwartego Twojego Janie pytania; " Czy warto zmieniać świat, czy lepiej cieszyć się tym co mamy ?" - Na Twoje pytanie odpowiem pytaniem, moim oczywiście pytaniem; Czy możesz zmienić świat? i Czy to jest w sferze Twoich możliwości ? Odpowiadam; nie możesz, bo nie jest to w sferze Twoich możliwości, aczkolwiek w pewnym sensie właśnie możesz to uczynić, bo między innymi dlatego przyszedłeś na ten świat. Możesz z m i e n i ć i świat zmieniać , a przynajmniej próbować go zmieniać tylko poprzez zmianę, zmienianie i próby zmian s a m e g o s i e b i e . Jest to zadanie Twoje i zadanie każdego człowieka. Tak, w ten sposób i tylko w ten sposób możemy zmieniać, przekształcać świat - nie w inny, i oby było to pozytywne przekształcanie, pozytywna przemiana, fajna zmiana świata na lepsze. A z tym wyborem pomiędzy dwoma, trzema, czteroma, pięcioma, sześcioma , siedmioma, itd. możliwościami to daj sobie spokój. Cóż to za wybór skoro Wszechświat ma np. 2 miliardy możliwości w jednej tylko drobnej sprawie. Owszem w pewnym sensie wybór mamy, ale niestety często tam, gdzie go nie zauważamy. Zgadzam się z Tobą, z Twoim mądrym ostatnim zdaniem, które cytuję; "Idę,(tam)gdzie jeszcze nie wiem........." - To bardzo dobre zdanie. Są ludzie , którzy ; 1/ wiedzą, że nie wiedzą i tacy 2/co wiedzą, że wiedzą, są i tacy, którzy 3/nie wiedzą, iż nie wiedzą, oraz ci, którzy 4/nie wiedzą, że ( już ) wiedzą. Do której grupy należysz Ty Janie? Serdecznie Cię pozdrawiam tego sobotniego poranka. S.

Wiedyn
2004-11-15 13:45:05
Nie zgodze się z Tobą Stwierdzający, że "JAn" nigdy nie miał wyboru i nie będzie miał, gdyby tak było, to by tylko czekał na to co los przyniesie, na przeznaczenie. Możemy ten wybór nazwać i iluzją wyboru, ale ważne że ona zachodzi w naszym mózgu, że czujemy że sami możemy ją podjać, że myślimy lub wyobrażamy sobie że decyzja chocby najbanalniejsza iść w prawo czy w lewo na skrzyżowaniu pochodzi od nas samych. To jest ważne. Tu można tylko się zastanowić co nami kieruje i wpływa że podejmujemy taką decyzję a nie inna, wiem że nie wszystko jest pojete i da się pojąć, ale lepiej jeśli nawet byśmy nie mogli, lepiej myslec że możemy, wtedy życie ma większy sens, nie czujemy sie piórkiem we wszechświecie rzucanym i targanym przez wiatr, a poza tym jak to przeczytałeś w Alchemiku, trzeba miec odwagę podążać za własną legendą, a co się z tym wiąże, miec odwage kierować swym życiem na tyle na ile możemy, szczęściu trzeba pomagać ! Chyba, że wolimy odgrywać rolę marionetki w tym wszechswiecie? Może nie możemy wpływać na wiele, ale nawet te najmniejsze części cząstki sa najważniejsze! Ja wolałbym sie miło roszczarować niż nigdy nie spróbować.

Stwierdzający
2004-11-16 08:27:12
Myślę ( to tylko założenie),że mieliśmy wybór, podjęliśmy decyzję przed naszym narodzeniem się, o ile zaakceptujemy pogląd, że reinkarnacja jest faktem ( ja ten pogląd akceptuję w pełni ). Ale to co dzieje się między pierwszym oddechem a oddechem ostatnim , czyli między narodzinami a śmiercią jest tylko i aż realizacją planu, programu życia, który zaakceptowaliśmy; mniej lub bardziej świadomie przed przyjściem na ten świat. Piszesz; " Możemy ten wybór nazwać i iluzją wyboru,(...)." No, dobrze, ale przecież wybór i iluzja wyboru to zupełnie dwie różne sprawy, aczkolwiek w pewien sposób ze sobą połączone. Tak ogrom spraw ludzkich dzieje się w umyśle i w mózgu, który tak naprawdę jest narzędziem umysłu w sferze fizycznej. Taki jest mój pogląd, takie jest moje zrozumienie sprawy. Był przed narodzeniem czas na wybór. Nie wiem na ile wówczas świadomie wybieramy, ale wybieramy ( tak myślę). A teraz jest czas na realizację. Piszesz ;"(...)najmniejsze części cząstki są najważniejsze!" A skąd Ty to wiesz, że akurat najmniejsze są najważniejsze. Ja bym raczej stwierdził; i najmniejsze są ważne. Uczmy się nie oceniać, nie stopniować. Każda ocena to tylko nasz sąd, będący odbiciem naszej świadomości w danej chwili, w danym miejscu i w związku z konkretnymi okolicznościami, ba a co i ważne w powiązaniu z naszym takim a nie innym doświadczeniem życiowym. A jednak się zmieniamy, podlegamy rozwojowi ( ewolucji bądź rewolucji ), ale i inwolucji, niekiedy jesteśmy w punktach stycznych między rozwojem a kursem wstecznym. Pozdrawiam Cię i dziękuję za dobre słowa polemiki. Thanks. S.

Wiedyn
2004-11-20 02:33:47
Zapisanie się w histori nie jest życiem wiecznym, bo chyba o to tu chdziło? Mi się wydaje, że jest.

Stwierdzający
2005-04-02 11:53:35
Drogi Wiedynie! Czym jest historia? Czym jest życie wieczne? Przecież to głównie tylko pojęcia, którymi się bawimy tak jak malec bawi się klockami i samochodzikami, a dziewczynka często lalkami i miśkami. My dorośli pewne klocki nazwaliśmy historią, a pojęcie życie wieczne można przyrównać do dziecięcej zastawy stołowej ( zestawu zabawek )którą bawi się dziewczynka, no może i nie jeden chłopczyk. S.

Wiedyn
2005-04-03 13:44:59
Widzisz, sami nadaliśmy nazwy wszystkiemu i sami je skomplikowaliśmy, pomine różna interpretację tego samego zdarzenia. Dla mnie historia to przeszłość, niekoniecznie prawdziwa, a życie wieczne to zapisanie sie w tej histori, to pojawienie się na czyjmś języku czy usach po pewnym czsie, pojawienie się choć juz dawno nas nie będzie. Tak to odbieram, tak to widze.

Stwierdzający
2005-04-04 08:48:39
OK. Wiedynie. Rozumiem Ciebie, a w każdymbądź razie staram się zrozumieć. Ale proszę powiedz mi historia dla Ciebie to jak odległa przeszłość? Czy to co miało miejsce załóżmy 20 lat temu to już przeszłość w sensie historii dziejów narodu, czy ludzkiej społeczności? Czy naprzykład dla człowieka 70 letniego historią jest to co wydarzyło się już za jego życia np. 40 czy 60 lat temu? Natomiast życie wieczne; to pojęcie nie należy do historii moim zdaniem, bo ono jest pojęciem religijnym i raczej bym rzekł i rzeknę, że życie wieczne tak jak ja je rozumiem jest ponadczasowe, choć wiem, że są i tacy ludzie religijni co i w czasie je umieszczają. Naprawdę tak jest. Dzięki za możliwość zapoznania się z Twoim odbiorem i Twoim widzeniem sprawy. Pozdrawiam. S.

Wiedyn
2005-04-04 16:59:13
Dla mnie historia to ta chwila co mineła i już nie wróci. Pozdrawiam Cię

Stwierdzający
2005-04-05 08:56:19
Dziękuję za wyjaśnienie tego jak Ty rozumiesz pojęcie h i s t o r i a . I ja Cię pozdrawiam. S.


Powrót do tematów FORUM


Dodaj swoją odpowiedź:
Imię/ksywa:
Treść:

Wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
 
 


(C) 2000-2017 "Art-Z"
Wszelkie prawa zastrzeżone
[Strona główna]   [Porady]   [Pomoc]   [Oferty]   [Artykuły]   [Regulamin]   [Wszystko o seksie]
[Sklep]   [English version]   [Rejestracja]   [Napisz do nas]