Strona główna Porady Pomoc Oferty Artykuły Regulamin Wszystko o seksie Sklep

Login:
Haslo:
lub kod SMS:
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
i zostaw anons...

Jak otrzymać kod SMS?
Przeczytaj tutaj


Serwis jest nieczynny



Jesteś 1042535-ą osobą
na tej witrynie
od października 2000r. !


  Forum    Chat    Kontakt  
 

ZDRADA :-(
Autor: Mysha19
Co sądzicie na temat zdrady? Czy jesli ktoś raz zdradził to nadal bedzie to robił? Czy człowiek po zdradzie jest w stanie dalej kochać? I czy aforyzm "Miłość - to wielkie słowo, dla tego, kto je rozumie, lecz kto raz pokochał i został zdradzony, ten więcej kochać nie umie!" jest odzwierciedleniem rzeczywistości? Chciałabym dowiedzieć się jakie jest wasze zdanie na ten temat


Myśliciel
2005-06-16 16:24:35
Wyjdźmy od tego, że życie a my życia jesteśmy cząstkami stale się zmienia. Jeśli każdy kto ślubuje miłość, a co za tym idzie i wierność w wieku lat 20 lub może 25 nie znaczy, że wytrwa w tym ślubowaniu za lat dajmy na to 20. Nie łudźmy się ; romantyczne marzenia to jedna rzecz a potrzeby ludzkie to jeszcze inna sprawa. Potrzeby się zmieniają. Oczywiście wiernym należy być przede wszystkim sobie samemu/ sobie samej jak i partnerce czy partnerowi. Można się odkochać, bo jako napisałem ludzie się zmieniają i zmieniają się tymsamym ich potrzeby. Na czym więc polega w tym przypadku wierność; ano na tym moim skromnym zdaniem, żeby ludzie potrafili szczerze sobie powiedzieć jeden drugiemu, oczywiście delikatnie w odpowiedniej kulturalnej formie, że uczucie ostygło lub wygasło, przeobraziło się w (tylko) sympatię lub szacunek o ile ukochany/ ukochana jeszcze się w sprawie tej nie zorientował/ zorientowała. Wówczas moim, przy najmniej moim zdaniem zdrady nie ma. Zdrada następuje wówczas gdy np. mąż, żona, konkubina, konkubent, narzeczony, narzeczona zapewnia o miłości a już nawiązał/ nawiązała intymne kontakty z inną osobą. Jest to postawa nieszczera i to jest niewierność; złamanie przyrzeczenia narzeczeńskiego, małżeńskiego czy nieformalnego w tzw. wolnych związkach partnerskich ( konkubinatach ). Oczywiście człowiek po zdradzie jest wstanie kochać. Zgadzam się z pierwszą częścią aforyzmu tzn. ze słowami; " Miłość to wielkie słowo, dla tego kto je rozumie" ale nie zgadzam się z dalszą jego treścią mianowicie; " lecz kto raz pokochał i został zdradzony, ten więcej kochać nie umie!" Być może autor/ autorka aforyzmu mówił / mówiła o sobie. Wówczas możnaby przyjąć to i za prawdę. Ale nie rozumiem dlaczego taki człowiek więcej kochać nie umiałby. Droga Mysho19, Drodzy Forumowicze tak naprawdę jest Życie i Życie jest Miłością. Ludzie religijni nawet Boga określają Miłością ; " Bóg jest Miłością" stwiedził św. Jan w jednym ze swoich nowotestamentowych listów. Wniosek; Życie=Bóg=Miłość. A my jesteśmy cząstką Życia/ Boga/ Miłości. To co nazywamy z kolei miłością w sensie uczucia to tylko cząstka, lecz bardzo istotna cząstka owego Życia, owej Uniwersalnej Energii zwanej Miłością. Każdy pragnie uczucia miłości bo w Miłości żyjemy , z Miłości żyjemy i dla Miłości żyjemy. Miłośći pragną także zwierzęta, a nawet i rośliny, bo i one mają skromne, ale jednak mają życie uczuciowo-emocjonalne. Każda istota i każdy byt choć by roślinką będący chce być kochany i potrafi kochać. Każdy żywa istota jest zdolna do miłości ; emanowania ją i jej odbierania. Rzecz tylko w tym aby w życiu swym spotykać przede wszystkim te i takie istoty, które na nasze miłości ( różnego rodzaju miłości, np. między partnerami; kobietą a mężczyzną, kobietą a kobietą, mężczyzną a mężczyzną, dzieckiem a rodzicem, rodzeństwem czy przyjaciółmi< wszak przyjaźń to rodzaj miłości >)odpowiadały miłością, aby miłości te były odzajemnione, piękne a z czasem dojrzewające i po pewnym czasie dojrzałe i aby nikt nie czuł się zdradzanym czy zdradzonym. Zdaję sobie sprawę, że jest to ideał do którego dobrze jest jednak dążyć aby samemu być w pełni szczęśliwym i mieć w swym bliższym jak i dalszym otoczeniu ludzi również szczęśliwych; miłością promieniujących. Przytoczony przez Ciebie Miła Forumowiczko aforyzm mam nadzieję nie jest odzwierciedleniem rzeczywistości, a w każdymbądź razie nie powinien nim być. Takie jest moje zdanie i tak własnie je tutaj przedstawiam zgodnie z Twoją prośbą. A co inni o tym sądzą - dowiemy się jak przeczytamy kolejne wypowiedzi na tej stronie. Hej! M. jak Miłośc i M. - jak Myśliciel PS Dziękuję za zadanie tych czterech interesujących pytań. Mysho19 ożywiasz to Forum. I za to również przyjmij proszę serdeczne podziękowania, ponieważ jest z Kim prowadzić inteligentną wymianę myśli. A oto przecież na Forum chodzi. M.

Mysha19
2005-06-16 18:09:27
Uwaga uwaga bo zaraz sie zrobie czerwona od tych ciągłych komplementów. Dziekuje za ukazanie twojej opinii na ten temat i czekam z niecierpliwością na kolejne opinie

Wiedyn
2005-06-16 22:10:04
A ja stanowczo mówię nie! Jak pisał Stachura:"...to co się zaczeło prawdziwie trwa wiecznie, albowiem jest prawdziwe, to co się skończyło tak naprawdę nigdy się nie zaczeło, albowiem to co się zaczyna prawdziwie nigdy się nie kończy i trwa wiecznie..." Wiem, że zaraz będą głosy, że niebezpiecznie jest wierzyć w cos, że cos trwa wiecznie, ale ja wierzę w to, że "coś" trwa, i jedyne czego jestem pewien to sam siebie. Wiec nie mówcie prosze, że mozna się odkochać, wiem, że to wg. naukowców tylko chemia i hormony, ale jednak przyznacie sami, że za tą miłością pierwszą zawsze się teskni i za nią wzdycha i miło wspomina :) Poza tym podoba mi się reszta Twej wypowiedzi Myślicielu i z nią się zgodze calkowicie!

Mysha19
2005-06-16 22:27:40
A jeśli dla kogos ta miłosc zakończyła sie "tragicznie". Jesli dowiadujesz sie ze twoja "pierwsza prawdziwa miłosć"(chodzi mi tutaj o osobe którą kochasz)zostawia cie dla kogos innego bo już jej sie znudziłeś? A później sie dowadujesz ze cie zdradzała to co wtedy? Jesteś w stanie w 100% zaufać kolejnej osobie? A miłosc polega przecież na zaufaniu. Nie uważacie?

Wiedyn
2005-06-16 22:33:08
Jest taka reguła, która mówi: "Lepiej być pierwszemu niż lepszemu", pochodzi z marketingu, ale tutaj tez świetnie pasuje, mozę wąlśnie dlatego, ze najważniejszy w życiu jest pierwszy raz, drugi choćby był lepszy to już tylko kopia jest, możecie mówić co chcecie, ale cos w tym jest :)

Mysha19
2005-06-17 12:52:24
Z jednej strony sie z tobą zgadzam, ale to tragiczne zakończenie również w jakis sposób na ciebie i cała twoja psychike oddziaływuje i wtedy wszystkie te wspaniałe chwile spędzone z ta osobą wydaja sie duzo mniej różowe i w kolejnych zwiazkach robisz wszystko by sie to nie powtórzyło. To jest również ostrzeżenie (przynajmniej ja to tak odbieram)przed zbytnim zaufaniem do innych ludzi oraz angarzowaniu sie w zwiazek

Myśliciel
2005-06-17 13:03:48
Mysha nie rób się czerwoną, nie czerwień się. Życie każdemu daje wg. zasług i potrzeb jego. Zasługujesz na uznanie to i uznanie przychodzi do Ciebie. Wiedynie nie zgadzam się z tą myślą E. Stachury, ponieważ to co ma początek ( zaczęło się ) to ma lub mieć będzie zakończenie ( koniec ) w każdym przypadku. Stachura był bardzo wrażliwy, choć dla najbliższych delikatnie mówiąc był niegrzeczny i opryskliwy, poprostu nieznośny. Jego twórczość z kolei była i taką pozostaje do dziś piękna z przebłyskami mądrości, ale on sam żywot tragicznie zakończył . Niestety. Cieszę się z ożywionej na tej stronie wymiany poglądów. Pozdrawiam i komplementami dziś nie obdarzę. Hej! M.

Myśliciel
2005-06-17 13:06:46
A więc Mysha odpowiedziałem Ci po 11 minutach i 24 sekundach. Jesteśmy teraz razem choć i osobno przy komputerach. A więc na gorąco pozdrawiam. M.

Mysha19
2005-06-17 13:53:49
Mam do ciebie prosbe Myslicielu. Znalazłam na forum twój adres i napisałam ci maila. Byłabym wdzieczna gdybys mógł na niego odpowiedzieć.

Fox
2005-06-17 18:52:46
Miło widzieć, że Myśliciel i Mysha19 mają się ku sobie...

Myśliciel
2005-06-17 21:08:59
Niewątpliwie zbieżność choćby częściowa poglądów przybliża mentalnie ludzi ku sobie. Podoba mi się sposób przedstawiania poglądów przez Myshę19. Tok myślenia Myshy jest jasny, dzięki temu jasno formułuje Ona wypowiedzi, a jest to bardzo cenne w wymianie poglądów. Bardzo lubię też czytać wypowiedzi Wiedyna i od pewnego czasu nieobecnej ( myślę , że Jej nieobecność jest usprawiedliwiona )na tym amorzastym forum Nemezji. To są cenni dyskutanci. Pozdrawiam Ciebie Foxie i myślę, że z Tobą mam i mieć będę na tym forum conajmniej dobry kontakt. M.

Myśliciel
2005-06-17 21:11:33
Mysho19 zaraz zajrzę do treści twojego elektrolistu/ komplistu ( tak nazywam elektroniczne listy )i dam odpowiedź być może odrazu. Pozdrawiam serdecznie. M.

Myśliciel
2005-06-17 21:26:31
Do obecnej chwili Mysho twój elektrolist do mnie nie dotarł. Może spróbujesz raz jeszcze napisać; chętnie udzielę Ci odpowiedzi. Pozdrawiam. M. Raz jeszcze podaję moje dwa elektroniczne adresy; można pisać na jeden lub drugi. Oto one; 1/ konwaliastanislaus@interia.pl 2/ gemini.leo@interia.pl Czekam cierpliwie na Twój elektroniczny list i w miarę możliwości szybko na niego odpowiem. Dobranoc. M.

Nemezja
2005-06-21 10:51:41
Osobiście ciekawi mnie, że jeśli ktoś dopuszcza się zdrady, to czy kocha jeszcze swoją drugą połówkę? którą tak perfidnie zdradza... Czy wybaczyć zdradę? To już chyba zależy od naszego serducha i jak bardzo kochamy tego "zdrajcę". Tylko zawsze istnieje możliwość, że dany występek może się powtórzyć, a przecież byłoby nudne i zbyt łatwowierne wybaczać tak w nieskończoność i wierzyć, że wszystko jest na dobrej drodze.

Myśliciel
2005-06-21 11:39:52
Nie wiem czy osoba popełniająca zdradę kocha jeszcze swoją drugą " połówkę " ( myślę, że nie kocha ), no może już nie połówkę, najwyżej 1/3, bo ona sama to druga 1/3 a kochanek lub kochanka to kolejne 1/3 - no i jest trójkąt. Czy wybaczyć zdradę? Można, ale jeszcze lepiej zrozumieć dlaczego do zdrady doszło, czy do zdrad dochodzi, bo zawsze w wybaczaniu wikłamy się po bezdrożach; gdyż wybaczyć to mówić sercem i umysłem także językiem; " a jednak jesteś wobec mnie winna/ winny ". Moim zdaniem nie ma winnych ani niewinnych. Są tylko ludzie i ich problemy. Pewnie, że tzw. występek może się powtórzyć. Jeśli dochodzi do tzw. zdrady czy to małżeńskiej, czy wśród przyjaciół dobrze, ba najlepiej jest rozstać się ze zdrajcą/ zdrajczynią zaopatrując go/ ją w dobre życzenia na dalszą drogę życia. M. ( ...bo nigdy po zdradzie nie będzie tak jak przed... to tak jakby chcieć powtarzać te same doświadczenia z tą samą ale jakże odmienioną w sensie negatywnym osobą))

Myśliciel
2005-06-25 16:08:45
Mysho19 dlaczego milczysz? - Wyjechałaś być może na wakacje i nie masz dostępu do komputera? Pozdrawiam Cię serdecznie. M.

zapominajka
2006-01-25 19:42:42
Wiecie co, ja nie wiem, czy można ufac komuś , kto zdradził? Wiem, że ja nie mogłam. Byłam z mężem -naście lat, pomimo tego czasu, przywiązania, nie mogłam już mu ufać. Kochałam go, bardzo mi go brakowało, ale nie mogłam już z nim nawet przebywać. Może to zależy, jak się o tej zdradzie dowiemy, jak zareaguje partner. Wiem, że nie każdy potrafi dalej z tym zyć. Ja nie umiałam. Jesteśmy po rozwodzie.

Gocha
2006-02-09 19:14:12
A ja staram sie zapomniec Pól roku temu spotkało mnie to

majka
2006-02-09 22:46:08
czy zdradę można wybaczyć? Rózni ludzie, róznie reagują i czują. Kobiety raczej nie zapominaja zdrady, chyba,ze "miłośc ci wszystko wybaczy", jak brzmia słowa piosenki.Mężczyżni zdradę traktują jak cios w swoje ego i męskość. Ale czasami wybaczają. Jest wiele przyczyn niewiernośći. Zdradzamy bo czujemy potrzebe bycia kochanym i pozadanym , a nasz aktualny partner tego nie okazuje.Sama ciekawośc doznań seksualnych może byc przyczyna niewierności. Sa jeszcze ludzie, którzy przez całe zycie poszukuja doskonałego kochanka.Nigdy nie sa wierni,gdyz stale maja nadzieję,że trafi się cos lepszego od tego, co mają. Nie każda zdrada jest symptomem jakis kłopotów małżenskich. Cięzko jest wybaczyć zdradę ale musimy zastanowic się i odpowiedzieć na pytanie- dlaczego do niej doszło?

Myśliciel
2006-02-11 11:19:08
W tej wypowiedzi napiszę Wam co myślę o przebaczaniu. A że mój pogląd jest w tym temacie zgodny z poglądem Michała Daniela Gala zaczerpnięty został cytat z Jego wspaniałej książki nt. " TY DOKONASZ PRZEMIANY ŚWIATA", ze strony 183 ( patrz(cie) )www.Ghal.net I oto ten fragment:" W akcie wybaczania nie jesteśmy ani lepszą, ani gorszą stroną. Każda rzeka ma dwa brzegi. Ostatecznie, musimy jednak pamiętać, że bez naszych zabiegów i tak PRZEBACZENIE PRZYCHODZI SAMO W POGODZONYM UMYŚLE i nie jest ono obowiązkiem, lecz łaską. Dopóki tkwi w naszym umyśle uraza, nie powinniśmy wybaczać, ponieważ jest to jedynie nasze życzenie, aby tak było, a nie akt duchowy." i ze strony 182 ;" jesteśmy ludźmi i nawet kiedy wybaczamy, nadal mamy prawo do wyrażania emocji, także tych silnych." Książkę M.D. Gala można zakupić po przez internet, w księgarni wysyłkowej, patrz w.w. strona www. lub kupić w księgarni "EMPiK" albo zamówić po przez księgarnię "EMPiK" gdyby w danym momencie nie było jej na półce. Lekturę tej książki SERDECZNIE POLECAM. Sam jestem w trakcie jej czytania i delektowania się jej treścią. Polecam równie gorąco książki Neale*a Donalda Walscha " Rozmowy z Bogiem" i " Przyjaźń z Bogiem" - są one wyjątkowo mądre w swym pięknym przekazie i piękne w mądrości: też do nabycia w księgarniach i to nie tylko wysyłkowych i nie tylko w "EMPiK" lecz w prawie każdej szanującej się księgarni. Mowa i w książkach N.D. Walscha i między innymi o zdradzie oraz przebaczaniu. Głównie jednak o miłości i celach ludzkiego życia. Miłego weekendu wszystkim czytającym te słowa życzę. M.

Mostowiak
2007-02-14 14:23:14
Kobito,jak ty ze swoim chopem siem dogadosz,to wy se mozecie zrobić otwarty zwiunzek jak ja z mojom babkom.Wtedy ni ma zdrady,jest zwiunzek pełny wszelakiej tolerancyji.W końcu my już som w Europie i trza siem dostosować do Europy.Ja tam szanuja wiele tradycyji,mno ale małżeństwo bez urozmaiceń z innymi dziołszkami,non stop z tom samom kobitą to nie do pomyslenia!Kobity,trza pamintać,ze po jakowymś casie znudzicie siem waszym chopom a i wy znudzicie siem nimi.A jak jesce chop zaniemoze i nie bendzie juz mógł kobicie dogadzać to wy se jesce posukocie chopa na boku co by z nim liżć do wyra,takowe som prawa natury.

wielokropka
2007-06-28 14:06:20
jestem na etapie "szukania" błędów, albo znajdywania dowodó niewierności partnera. On utrzymuje, że to nieprawda, ale pokażcie mi kogoś, kto się przyzna (jeśli nie został przyłapany). Zastanawiam się, jak rozegrać ten bój, jak podejść do tematu: szukac drogi wybaczenia, czy rozerwać ten niedobry związek. Rozważałam wyjazd, ucieczkę, albo zemstę... niestety, jestem zbyt chyba słaba, a bardzo chciałabym w moim życiu zmienić to, bo wiem, że pomimo wybaczenia zawsze będę widziała oczyma wyobraźni "tę drugą", która pewnie śmieje się ze mnie, że mój facet do niej sms-uje, że to do niej pisuje "miłych snów, kochanie" itd. i pewnie kłamie, jak wszyscy, że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią itd. i że się pewnie z nią ożeni :) juz to widzę... ze mną jest tyle lat, że można związek nazwać kazirodczym (26) ale nigdy tak naprawdę nie był to cudowny związek, do którego się biegnie przez pokrzywy i ciernie... byle bliżej. Ucieczki nie było, bo chyba to ja go kochałam... Teraz mi żal młodości, którą przy nim straciłam pewnie, bo ni dzieci ni szczęścia nie mam dla siebie... co wy na to?

glucia
2007-09-01 15:57:26
jestem z facetem 8 lat kocham jego do szaleństwa wydawało mi sie,ze on mnie też przynajmniej tak zapewnial,ale kiedy odeszłam od niego to poszedł po 2 tygodniach z najwieksza patologia,która znalismy razem i sia z niej wysmiewalismy do łózka!! jest mi wstyd za niego,ze zadał sia z kims takim!! kiedy to zrobił to przysał mi s-sa,ze poszedł do łózka i inna kobieta!! nigdy nie pomyslalabym,ze zrobi to tak szybko i ze zrobi to z takim dnem!! po miesiacu zadzwoniłam do niego i wróciłam bo bałam sie,że sie stoczy(tak pił)ale nie potrafie sie otrzasnac po tym co był i przy kazdej sprzeczce to wykrzykuje!! nie wiem jak dalej bedzie,ale to już nie jest to co było!!!nie wierze jemu w nic!!prosze pomózcie co robić? ona od niego była młodsza o 30 lat!! ale jest naprawde prymitywna skończyła ledwo szkołe specjalna podstawowa!! (on o tym nie wiedział)dopiero teraz wszystkiego sie dowiedzial.ONA GDY ON JA ZOSTAWIŁ ZACHOWYWAŁA SIE STRASZNIE W STOSUNKU DO NIEGO I DO MNIE PISZAC OBRAZLIWE S-SY,ale z jego strony nie było żadnej reakcji,podejrzewam,ze on dalej z nia kreci,on oczywiście zaprzecza,ale ja nie wierze juz w nic!!!

pirat555
2008-08-27 13:00:04
To jest ta przyslowiowa "rozpacz matki nad zasranym dzieckiem" Pytanie-skoro odeszlas-to po co wracalas? Badz ze konsekwentna! Czym Ty sie rozniz od tego "dna"?-przeciez powielasz dokladnie jej zachowania? Co dziwne-czujesz sie poszkodowana? Nastepna "Matka Glucja skads tam" Ja nie chce wnikac w szczegoly-skoro poszedl,to widac byl jakis powod ku temu. To jest jakies mocno pokrecone-no chyba ze chcesz miec 1000 rad i to nie na temat. Wystarczylo by tak odpowiedzialnie porozmawiac-potem tego przestrzegac i wszystko. Udowadnianie komus czegos na sile nigdy do niczego dobrego nie doprowadzi. Zycie ma sie niestety tylko jedno-i to jak go przezyjemy zalezy wylacznie od nas samych.

ja
2009-01-20 23:28:44
wiem jedno BOLI!!!


Powrót do tematów FORUM


Dodaj swoją odpowiedź:
Imię/ksywa:
Treść:

Wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
 
 


(C) 2000-2017 "Art-Z"
Wszelkie prawa zastrzeżone
[Strona główna]   [Porady]   [Pomoc]   [Oferty]   [Artykuły]   [Regulamin]   [Wszystko o seksie]
[Sklep]   [English version]   [Rejestracja]   [Napisz do nas]